top of page

Wywiad z prezydentem szkoły - Maciejem Głową

  • Nov 18, 2025
  • 14 min read

Updated: Nov 21, 2025



Zbliżają się kolejne wybory na prezydenta naszej szkoły. Już niedługo uczniowie

będą mogli zdecydować, kto będzie reprezentował naszą nowodworską

społeczność w następnym roku. Jednak zanim to nastąpi, nie zapominajmy o

tym, że nadal mamy obecnego prezydenta, który podzieli się doświadczeniami,

opowie o mijającej kadencji, wyzwaniach z nią związanych i zmianie regulaminu.


- MO: Cześć! Jestem dzisiaj z Maćkiem Głową, prezydentem naszej szkoły.

- MG: Dzień dobry, dzień dobry.


- MO: Chciałabym Ci, Maćku, zadać kilka pytań dotyczących wyborów do

samorządu uczniowskiego, jako że jesteś naszym obecnym prezydentem, który

niedługo kończy swoją kadencję. Zacznijmy od pytania o zmiany w regulaminie.

Jakie najważniejsze modyfikacje wprowadzono w tegorocznych wyborach w

porównaniu z poprzednimi? Ponieważ odbyło się głosowanie w tej sprawie.


- MG: Tak, cieszę się, że głosowaliście. To jest Wasz pierwszy błąd, na który

muszę Wam zwrócić uwagę, ale już Was usprawiedliwiam, bo to się na pewno

będzie wiele razy jeszcze powtarzać, jako, że jest to nowa zmiana. Pytasz o

zmiany w regulaminie wyborów, a po tych zmianach, które przeprowadziliśmy już

nie ma czegoś takiego jak regulamin wyborów. Teraz istnieje sam regulamin

samorządu i w regulaminie samorządu są zawarte zapisy dotyczące wyborów.

To jest tą główną zmianą, bo nie ma już osobno regulaminu samorządu i osobno

regulaminu wyborów, który był co roku nieco inny. Tylko jest jeden regulamin,

który liczę na to, że co roku będzie niezmienny, a nawet jeśli będzie się zmieniał,

to w bardzo małym stopniu. Fakt, że w poprzednich latach regulamin wyborów

był osobno, przeprowadzano w nim swobodnie zmiany, na spotkaniach rady,

czyli przewodniczących klas. Teraz natomiast, żeby przeprowadzić ważniejsze

zmiany, które muszą być wprowadzane, to wszyscy uczniowie będą zobowiązani

głosować. Podsumowując, główną zmianą jest to, że regulamin wyborów jest

zawarty w regulaminie samorządu w postaci dziesiątego rozdziału, więc nie

ogłaszamy go osobno, a ja, jako prezydent, ogłaszam harmonogram wyborów.


- MO: Trochę uprzedziłeś moje następne pytanie, częściowo odpowiedziałeś, jak

to wpłynie na wyborców i kandydatów?


- MG: Szczerze mówiąc, jak to wpłynie na wyborców i kandydatów? Prawie

wcale, bo to jedynie zabezpiecza nas w taki sposób, żeby nie powtarzały się

sytuacje z poprzednich lat, że koncentrowaliśmy się na regulaminie wyborów, a

zapominaliśmy o regulaminie samorządu. Teraz, kiedy te zasady są wszystkie

razem zebrane, jest to o wiele bardziej czytelne. Przez tą modyfikację regulamin

jest szczegółowy, ale także bardzo uniwersalny, więc liczę na to, że nie wydarzy

się żadna sytuacja, gdzie w przyszłych latach będzie go trzeba zmieniać.


- MO: Dzięki! W takim razie przejdźmy już do samych wyborów, Twojej roli w ciągu

ich trwania i doświadczenia. Jak oceniasz przebieg wyborów w naszej szkole?

Jak to się odbywa?


- MG: Ja bardzo lubię wybory w naszej szkole. Miałem już przyjemność odwiedzić

parę debat wyborczych w innych szkołach, pooglądać, posłuchać, jak tam

wyglądają wybory. W zeszłym roku, jako, że sam startowałem w wyborach,

śledziłem ten proces w innych szkołach, licząc na współpracę. Wśród uczniów i

samorządów innych szkół pojawia się często opinia, że to właśnie u nas w szkole

te wybory odbywają się z największym rozmachem i dzieje się u nas najwięcej.

Uważam, że to jest bardzo ważny i przyjemny okres w naszej szkole. Dużo się

dzieje, dużo rozmów. Ta kampania, ten cały okres - to jest świetne. Bardzo to w

naszej szkole lubię.


- MO: Powiedziałeś, jak te wybory wyglądają w naszej szkole, z perspektywy

ucznia, wyborcy. A jak te wybory wyglądają z perspektywy kandydata? Bo sam

byłeś kandydatem, wygrałeś, więc jak to wygląda? Masz jakieś wskazówki, rady,

doświadczenia, którymi chciałbyś się podzielić?


- MG: To czego u mnie zabrakło to jakiegoś bardziej szczegółowego planowania,

co, kiedy i jak. Ja bardzo lubię mieć wszystko zaplanowane, więc mi by to

ułatwiło pracę, gdybym sobie wszystko zaplanował. To taka rada ode mnie to,

żeby wszystko planować, co, kiedy się będzie robić. Pamiętam z doświadczenia,

na pewno dużo nerwów, bo jest ta presja, że jednak chciałoby się wygrać. To jest

niesamowite przeżycie, więc trzeba bardzo dobrze wypaść. Przez całe te dwa

tygodnie trzeba dobrze działać. Jednocześnie jest się odpowiedzialnym za cały

swój zarząd, więc wiadomo, jakieś małe dramy, kłótnie pojawiają się podczas

kampanii. To jest nieodłączna jej część i za to też trzeba odpowiadać. Na końcu

jest debata, która też przysparza dużo stresu. Dla niektórych jest to okazja, żeby

się wykazać, dla innych jest to trochę bardziej obciążające doświadczenie. Na

pewno wybory w naszej szkole wiążą się z ekscytacją, dużo jej jest.


- MO: Myślę, że dużo osób, mimo tego, że zdaje sobie sprawę z tego, jak duża

wiąże się z tym presja, to nie wszyscy wiedzą, jak to dokładnie wygląda od

środka. Dobrze, że opowiedziałeś o tym szerzej. Przejdźmy dalej. Jesteś

prezydentem szkoły, a zbliżają się wybory na nowego prezydenta. Co w tym

czasie robi urzędujący prezydent? Jaką rolę pełni w trakcie kampanii?


- MG: Wolisz wersję bardziej szczegółową, czy mniej szczegółową?


- MO: Prawdę mówiąc, możesz powiedzieć bardziej szczegółową, jeśli to nie

problem.


- MG: Nie, nie, to są wszystkie publiczne informacje. Idąc od praktycznie samego

początku, moim zadaniem, obowiązkiem, który na siebie nałożyłem, przez to, że

przyjęliśmy wszyscy razem nowy regulamin, to muszę ogłosić właśnie

harmonogram. Czyli muszę rozplanować cały ten czas wyborów, ustalić to z dyrekcją, kiedy coś wolno, kiedy nie wolno, kiedy możemy coś organizować,

kiedy będzie aula wolna i tego typu rzeczy. To jest dużo załatwiania. Trzeba się

dogadać na dogodne dla każdego terminy. Trzeba też pilnować czasu, nie wolno

przeginać kadencji, też niedobrze jest jej robić za krótkiej, więc trzeba te wybory

zaplanować. Po pierwsze, muszę ogłosić ten harmonogram. Po drugie, jestem

odpowiedzialny za przedstawienie Nowodworskiej Komisji Wyborczej. Muszę

wybrać kandydata, bądź kandydatkę na przewodniczącą komisji, którą potem

cała Rada wybiera, więc też musimy zaplanować spotkanie i wybrać komisję.

Potem, to już na szczęście przewodnicząca wybiera członków komisji, z którymi

ja też współpracuję. Dzisiaj mamy datę 12.11, jutro jest 13.11, jutro odbywa się

zbieranie podpisów i dokumentacji. Wszystkie osoby, które zgłosiły się do mnie

do dzisiaj, bądź jeszcze zgłoszą, bo nie wykluczam tego, do końca dnia się

można zgłaszać do wyborów, to jutro rano przed lekcjami otrzymają karty z

podpisami na podpisy poparcia. Uczniowie będą mogli swoje poparcie przekazać

tym kandydatom. Kandydaci będą też musieli podpisać dokumentację, którą ja

muszę sporządzić. Podczas samej kampanii to jest czuwanie nad nią. To jest

przede wszystkim obowiązek Komisji Wyborczej, ale jako, że ja tu jestem taką

główną osobą, i z doświadczenia znam te wszystkie regulaminy, zdaje mi się

najlepiej, skoro sam je pisałem, więc dla komisji pełnię tą funkcję doradczą,

rzadko decyzyjną, ale często doradczą. Taką funkcję pełnił też Antek i nam jako

kandydatom bardzo pomagał, doradzał nam, rozwiązywał spory. Jak się

kandydaci między sobą nie mogą dogadać odnośnie czegoś, to właśnie

prezydent to przyjmuje, bądź komisja. No i na końcu moim obowiązkiem jest

przeprowadzenie debaty. Prezydent prowadzi debatę, więc się zamienia w

takiego wodzireja imprezy i przeprowadza debatę, a potem ewentualnie jeszcze

przez konferencję prasową. W przypadku drugiej tury może być konferencja

prasowa i właśnie prezydent ją też będzie prowadził, chyba, że kogoś wyznaczy.

Jeszcze nie wiem, co jak zrobię, nie wiem, czy będzie druga tura, więc to

zobaczymy.


- MO: Wszystko się okaże, dokładnie. Dzięki, że przybliżyłeś nam to z

perspektywy prezydenta. Chciałabym wrócić jeszcze na chwilę do Twojej

zeszłorocznej kadencji. Czy spotkałeś się z krytyką ze strony uczniów? Jeśli tak,

to jak sobie z nią radziłeś? Jak radzić sobie z taką krytyką, biorąc pod uwagę, że

— jak już wspominałeś — na prezydenta nałożona jest duża presja zarówno ze

strony uczniów, jak i nauczycieli?


- MG: Decydując się w ogóle na startowanie w wyborach i to, że mógłbym

potencjalnie tą posadę zdobyć, liczyłem się zawsze z tym, że, w pewnym sensie,

pełnię funkcję osoby publicznej. Wszystkie działania nasze w samorządzie to są

działania, które, niestety trochę nad tym ubolewam, inicjuje samorząd wewnątrz.

Ja bym chciał bardzo, żeby było też więcej akcji tych inicjowanych z zewnątrz, od uczniów, którzy nie są w tym tak zwanym samorządzie, bo oczywiście wszyscy

jesteśmy w samorządzie, ale tak mówimy potocznie na samorząd, czyli cały nasz

zarząd i członków sekcji. Bardzo chciałem i wciąż chcę i liczę, że tak będzie w

przyszłych latach, żeby więcej pomysłów szło od uczniów, co nie zmienia faktu,

że jak większość pomysłów inicjujemy my, no to też nie zawsze one się

spodobają, nie zawsze się mogą po prostu spodobać. Albo nie spodobają się,

albo po prostu nie znajdą zainteresowania. I jeśli nie znajdą zainteresowania, to

można się trochę zawieść, że jakaś akcja w ogóle się nie odbiła. Trochę to

wygląda nawet głupio, jeśli samorząd coś organizuje i nikt w tym nie bierze

udziału, co się na szczęście nie zdarzyło wiele razy w tym roku, ani w

poprzednim. No i przede wszystkim jest presja, żeby robić jak najwięcej. W moim

przypadku to się często pojawiało. Bardzo się różnię od poprzedniego

prezydenta, który organizował sa ogrom, ogrom, ogrom rzeczy. Ja po pierwsze

tak nie potrafię, to jest niesamowita zdolność, którą on miał, a po drugie też robię

bardzo wiele innych poza szkołą rzeczy, więc nie na wszystko miałem czas. I

stąd pojawiała się często krytyka, że nie dzieje się tak dużo rzeczy, jak się działo,

i że trochę ta forma samorządu spadła. Ale mówię, byłem na to dosyć

przygotowany. Startując w wyborach, trzeba się z tym liczyć, że jak się coś

organizuje dla ludzi, to ludzie będą krytykowali. Zawsze, wiadomo, to, że się

spodoba, to każdy tam powie między sobą, że „o, fajnie, fajnie”, a ci, co będą

krytykować, to zazwyczaj krytyka odbija się głośniejszym echem, więc trzeba być

na to gotowym, że się pojawi.


- MO: Dzięki wielkie, to jest, myślę, coś, co też tegorocznym kandydatom będzie

sprawiało kłopot. To zawsze wiąże się ze stresem i wyzwaniami. W takim razie,

jako osoba kończąca swoją kadencję, co uznałbyś za największe doświadczenie,

lekcje z pełnienia tej funkcji? Co cię zaskoczyło w tym, czego się spodziewałeś,

co było takim najważniejszym doświadczeniem z tego okresu?


- MG: No to jest trudne pytanie. Jak mówię, robię też wiele rzeczy i w szkole, i nie

w szkole. Po prostu ja od razu zauważyłem i pilnowałem tego, żeby nie dać sobie

wejść na głowę, żeby pilnować tego, aby ten samorząd nie pochłonął po prostu

mnie całkowicie, żebym nie był cały czas zestresowany właśnie tą presją, że cały

czas coś musi być, cały czas coś musi się dziać, że cały czas trzeba nad czymś

działać, pracować. I w tym pomogło mi bardzo zaufanie do ludzi, z którymi

pracuję, których wybrałem, których wybraliśmy na początku kadencji do tego

składu zarządu, składu sekcji. Uważam, że wybraliśmy tych ludzi naprawdę

wspaniale. Część osób, zdecydowana część osób zaskoczyła mnie bardzo

pozytywnie odnośnie tego, jak działali i niesamowicie odciążyli mnie w mojej

pracy. Część mnie zawiodła, ale to jest chyba bardzo normalne. Zdecydowana

mniejsza część, ale to jest chyba normalne przy pracy z ludźmi. Myślę, że to był

taki bardzo ważny czynnik, że ja nie robiłem wszystkiego sam. To było coś, co

zauważyłem od razu na samym początku. Mimo tego, że każdy mnie przed tym

zastrzegał, że tak będzie. Pani wicedyrektor zawsze mówiła, że o „zaraz

zobaczysz, zaraz będziesz ze wszystkim sam”, ale ja to miałem z tyłu głowy i

pilnowałem tego i ostatecznie jej mogłem udowodnić, że nie zostałem z niczym

sam, bo wiele ludzi mi pomogło, to było właśnie na początku takie zaskoczenie,

ale okazało się to ogromną pomocą. Ja bardzo lubię nawiązywać kontakty

międzyludzkie z różnymi osobami, więc jeśli chodzi o takie największe właśnie

doświadczenie to, ta nieco taka funkcja publiczna, że ja tam mogłem pogadać z

kimś, przywitać się, przedstawić, z kimś nawiązać kontakt, gdzieś się

wypowiedzieć, coś zrobić, porozmawiać z jakimiś ludźmi nawet nie ze

środowiska szkolnego, nie ze środowiska naszej szkoły, bądź w ogóle nie ze

środowiska edukacji. To było dla mnie takie bardzo przyjemne doświadczenie.

To bardzo sobie ceniłem, że ludzie znajdowali czas na to, żeby ze mną

porozmawiać. I tak, to było takie bardzo miłe doświadczenie. No i przede

wszystkim miłym doświadczeniem była satysfakcja, jak już się udało coś zrobić,

no to, to ta satysfakcja, że się udało, że się odbiło echem, że się ludziom

spodobało.


- MO: Dziękuję, że podzieliłeś się swoimi doświadczeniami związanymi z tą

kadencją. Chciałabym Cię jeszcze zapytać, jak zachęciłbyś uczniów, nauczycieli,

generalnie wyborców, którzy wahają się, czy w ogóle warto głosować, bo na

pewno wśród naszej społeczności są osoby, które mają takie wątpliwości?


- MG: To jest bardzo proste, jak ja mogę zachęcić takie osoby. Mamy kandydatów,

ich jest bardzo niewielu. Samorząd jest ogromną rzeczą w naszej szkole. To się

nie wydaje, ale nawet uczniowie, którzy pozornie nie biorą udziału w tym życiu

naszego samorządu, to i tak w jakiś sposób brali udział w naszych akcjach.

Naprawdę samorząd to jest nieodłączna część naszej szkoły. Organizuje rok w

rok tak wiele akcji. To jest taki jeden z tych trzonów naszej szkoły, że ona działa

w taki sposób, jak działa. Wszystkie turnieje sportowe, targi książek, akcje

charytatywne, takie rzeczy, które już każdy bierze za pewnik, że one się

odbywają co roku, to nie jest takie oczywiste, że, nie byłoby to takie oczywiste,

że się odbywają, gdyby samorządu nie było, bądź gdyby samorząd nie działał tak

prężnie, jak działa teraz i jak działał w poprzednich latach. Kandydaci, którzy

decydują się w wyborach stanąć, poświęcają naprawdę ogrom swojego czasu,

żeby najpierw w tych wyborach wziąć udział, bo to jest naprawdę ogrom

przygotowań, masa czasu, dużo nerwów i także pieniędzy, dużo sporów z

ludźmi, więc to jest naprawdę, naprawdę ogrom wysiłku, który jedna osoba musi

z siebie dać. Do tego, ci którzy zostaną wybrani, spada na nich ogromna presja

organizowana tych wszystkich akcji i działania na rzecz naszej szkoły. Więc

dlaczego warto głosować? To jest proste o tyle, że oddając głos po prostu

wspieramy ten ogromny wysiłek dla tej osoby. Nie dość, że wspieramy cały nasz

samorząd, tym właśnie, jaki jest, to co on robi, to dodatkowo możemy wesprzeć

tą jedną osobę, która naprawdę poświęca ogrom czasu i na to, żeby ten

samorząd tworzyć i na to, żeby w tych wyborach wystartować. Dlatego oddanie

tego głosu, dla mnie przynajmniej, to nie tylko jest to samo właśnie ten znak

poparcia, ale też okazanie wielkiego szacunku dla pracy tej osoby, która

decyduje się w tych wyborach stanąć. I to jest szacunek nie tylko dla tego

kandydata, dla ludzi, którzy działają na tą społeczność, ale też ogromny

szacunek dla całego samorządu. Więc dla wszystkich niezdecydowanych

sugeruję i liczę na wasze głosy. Zapoznajcie się chociaż trochę, bądź spytajcie

znajomych, którzy widzicie, że znają kogoś, bądź są zdecydowani nad głosem i

uwierzcie mi, że warto, bo wszystkie głosy są naprawdę bardzo mile widziane.

To jest okazanie ogromu szacunku tej osobie i ogromu pracy, która ta osoba w

ten samorząd i w tę kampanię i w te wybory wkłada.


- MO: Myślę że to, co powiedziałeś, jest ważne o tyle, że nie dużo osób patrzy na

to z tej perspektywy.


- MG: To prawda, to prawda.


- MO: Dlatego fajnie, że to wybrzmiało od Ciebie, może zmieni punkt widzenia tych

niezdecydowanych. Ale tutaj trochę uprzedziłeś moje następne pytanie.

Chciałabym zapytać o coś konkretnego. Jeżeli potencjalny wyborca oprócz, tak

jak mówiłeś, uznania, wyznania szacunku dla kandydata i jego pracy, chce

zagłosować na kandydata, tak, aby był on dobrym prezydentem. Oczywiście,

wiadomo, że nie zawsze jest tak, że nasz kandydat wygra, ale chcemy wybrać

kogoś, kto sprawdzi się w tej roli. Co, według Ciebie, jest ważne przy wyborze

kandydata? Jakie cechy powinien posiadać „idealny” kandydat na prezydenta

Nowodworka?


- MG: Ja opisując idealnego kandydata, to jest taka trochę samoocena, to też

weryfikuję siebie, czy jestem dobrym prezydentem. Ja mogę powiedzieć, no

mogę poniekąd wyznaczyć takie cechy, które, mam nadzieję, ja mam, ale to czy

je mam, to już zostawiam opinii czytających. Ja uważam, że prezydent ważne,

żeby był osobą konkretną, żeby on robił to, co mówi, że zrobi. I oczywiście to, co

mu się uda zrobić, czy mu się uda zrobić wszystko to, co zadeklarował, to jest

weryfikowane nie tylko przez czas, ale też przez to, jak funkcjonuje nasza szkoła.

Więc na pewno to jest ważne, żeby kandydat był konkretny. Kandydat musi się

też dobrze prezentować i to nie chodzi tylko o prezencję - wygląd, ale też jak się

zachowuje na scenie, jak się wypowiada, to są bardzo ważne kwestie. Jego

kompetencje, czyli to, jak sobie radzi przy rozmowach z ludźmi. To jest bardzo

ważne, to jest chyba najważniejsze, żeby przeprowadzić swój pomysł najpierw

przez poziom uczniów, swojego zarządu, że jak się jakiś ma pomysł albo macie

wspólnie jakiś pomysł, czy on w ogóle się nadaje, czy znajdzie podatny grunt.

Trzeba namówić osoby, żeby powiedziały „zróbmy to, to jest dobry pomysł”, albo

„nie, bez sensu to jest, nie róbmy tego”. To jest też bardzo ważne, a potem

trzeba iść z tym do dyrekcji i trzeba ten pomysł tak skonkretyzować, tak go

dobrze opisać na tyle, niemiło trochę powiem, ale trzeba go dyrekcji trochę

sprzedać dobrze, żeby on miał szansę na zrealizowanie, bo pomysł źle

skonstruowany, bądź jakiś niedopracowany albo nie otrzyma zgody, albo nie

znajdzie podatnego gruntu. Z perspektywy osoby niezdecydowanej, która szuka

tego idealnego kandydata, najgorsze, co można zrobić, to mieć jakąś wybraną

osobę, myśleć sobie, „o, to jest osoba konkretna, to jest osoba elokwentna”, ale

powiedzieć sobie, że, „a, ta osoba i tak nie wygra, to zagłosuję na kogoś innego”.

To się często pojawia, naprawdę wiele razy, w wielu wyborach w poprzednich

latach, ja miałem możliwość uczestniczenia tylko w dwóch, ale też słyszałem

wiele o poprzednich. Dużo jest takich osób, które mówią, „a, no ja bym na niego

zagłosował, bo się nadaje, bo jest dobry, ale nie zagłosuję, bo on na pewno nie

wygra”. To jest, już kolokwialnie nazwę, największa głupota, jaką można zrobić,

bo jeśli każdy tak pomyśli, no to przecież ta osoba całkowicie traci szansę, to

nasz kandydat traci szansę całkowicie, więc starajmy się nie podążać za tłumem,

chyba, że nie mamy wyrobionej opinii, no to jednak tłum, miejmy nadzieję, że nie

błądzi, ale jeśli mamy wyrobioną swoją opinię, to trzymajmy się jej i liczmy na to,

że to będzie ten słuszny wybór.


- MO: Dzięki za wszystkie odpowiedzi, mam nadzieję, że to pomoże uczniom w

oddaniu głosu. Przechodzimy już powoli do końca wywiadu, z tego miejsca

chciałabym zapytać: czego życzysz nowemu prezydentowi i całemu

samorządowi na nadchodzącą kadencję?


- MG: Ja im życzę dużo wytrwałości, to jest kosztowny proces, nie tylko finansowo,

ale bardzo umysłowo, mentalnie, dużo się dzieje, duża presja i słusznie że ta

presja istnieje, bo bez tej presji by to nie działało tak prężnie, ale tak -

wytrwałości, bo nie jest to proste, nikt nie mówi, że takie będzie i ta wytrwałość w

działaniach jest bardzo ważna. Tego życzę całemu samorządowi, ale w

szczególności życzę tego przyszłemu prezydentowi i życzę też, żeby dobrał

sobie takich ludzi, z którymi mu się będzie dobrze współpracowało, żeby to byli

ludzie konkretni, którzy go odciążą z tych zadań, nad którymi nie będzie musiał

stać, pilnować jak coś robią, bądź, aby nie zrobił najgorszego co może zrobić,

czyli po prostu wziąć na siebie ten cały ciężar pracy i zająć się wszystkim sam.

Bo sam się o tym przekonałem, że tak jest często najsprawniej, najszybciej, bo

często myślimy „jak ja jestem pomysłodawcą, to najlepiej mi samemu jest

wszystko zrobić, co ja chcę, żeby wyglądało, co ja chcę, żeby brzmiało, co ja

chcę, żeby działało”, ale to jest błędna droga, skończy się na tym, że się

wszystko robi samemu. I to oczywiście nie wygląda tak zawsze, ale to mogło być

widoczne w poprzednich latach, że parę razy pozostawał prezydent sam z

paroma ważnymi kwestiami. Przed czym mi się udało uchronić, bo na mnie nie

spadł ciężar pracy, bo wydawało mi się, i to się sprawdziło że dobieram bardzo

kompetentnych ludzi do współpracy i właśnie tego życzę kandydatowi, żeby

dobrał dobrych ludzi. A co za tym idzie, całemu samorządowi życzę, aby im się

dobrze ze sobą współpracowało, bo to, że prezydent dobierze sobie ludźmi, z

którymi mu się dobrze rozmawia, niekoniecznie będzie tak, że ludziom pomiędzy

sekcjami się będzie dobrze współpracowało i to też uznaję za taki mały, cichy

sukces naszego samorządu, że naprawdę ludzie się dogadują, że oni umieją

razem działać, nie zmuszają się do tego. Działają bardzo sprawnie, nie ma

żadnych dram, kłótni, są bardzo konkretni, więc właśnie tego życzę przyszłemu

samorządowi.


- MO: Dziękuję, na pewno super by było, gdyby te życzenia się spełniły. Słuchając

Cię, nasunęła mi się taka myśl, że to są nie tylko rady dla nowego prezydenta

Nowodworka ale też dla wszystkich uczniów, którzy potencjalnie będą kiedyś

pracować z ludźmi. To naprawdę bardzo cenne wskazówki.


- MG: Tak, tak, dokładnie, dokładnie. Samorząd jest o tyle ciekawy, że on na

papierze nie jest jakimś osiągnięciem. Naprawdę, wygrało się te wybory,

sprawowało się tę funkcję, ale spotkałem się z takimi ludźmi, którzy na szkołę

patrzą przez pryzmat tych osiągnięć, które im się przydadzą na studia. I mówią,

że „och, samorząd to jest strata czasu, to na studia w ogóle nic nie daje, można

w tym czasie tyle rzeczy robić”. No z jednej strony prawda, można siedzieć i się

uczyć, zajmować się zainteresowaniami swoimi, albo w ogóle nic nie robić, ale to

nie o to chodzi. Ilość kompetencji, którą się zdobędzie przez rok pracy w

samorządzie, w zależności od funkcji, ale w szczególności prezydent, jest

naprawdę niesamowita i mnie ten samorząd nauczył naprawdę ogromu rzeczy.

Jak rozmawiać z ludźmi, jak z nimi pracować i współpracować, jak ich namówić

do pomysłu, jak ich prosić o pomoc, jak się nie bać prosić o pomoc, żeby nie być

zdanym tylko na siebie i jak się radzić u innych. Uważam to za bardzo ważne,

żeby tego nie bagatelizować, bo to jest ogrom umiejętności, które się przydają

potem w życiu.


- MO: Dziękuję Ci bardzo, to było ładne domknięcie tego wywiadu, ładna klamra.

Ostatnie pytanie, na zakończenie, to jedno zdanie, które według Ciebie najlepiej

opisuje ducha wyborów w naszej szkole? Podsumujmy to w taki sposób, bo

mówiłeś, że to jest bardzo przyjemne doświadczenie.


- MG: Jedno zdanie… Jak słyszałaś, przez ostatnie trzydzieści minut - ja jestem

słaby w „jedno zdanie”. To jest po prostu okres, dla osób działających i

interesujących się szkołą i społecznością, bo uważam że w naszej szkole to jest

ewenement, to jest najlepsze, co mamy, że właśnie ta społeczność jest świetna.

Dlatego uważam, że dla tych, którzy się temu przysłuchują, którzy to oglądają, to

jest po prostu ekscytacja. Ta wszechobecna ekscytacja tym co się dzieje, że

można oglądać, można śledzić kandydatów, kto wygra, co się dzieje, potem

sondaże, więc ten duch wyborów to jest przede wszystkim ekscytacja. I tu

zamknę, żeby się nie rozgadać.


- MO: Bardzo Ci dziękuję za poświęcony czas i odpowiedzi na pytania.

- MG: Ja również dziękuję.


Maja Otowska

Comments


© The Nowodworek Times 2026 

All rights to graphics, articles and overall design of the website are reserved to The Nowodworek Times by I Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie

bottom of page