Zarys człowieczeństwa według Romana Ingardena (1893-1970)
- Jun 19, 2021
- 4 min read
Updated: Jun 25, 2021

Na mocy uchwały sejmu RP rok 2020 został określony mianem „Roku Romana Ingardena”. W ten sposób, w uznaniu jego dzieł i postawy, złożono hołd jednemu z najwybitniejszych polskich filozofów. Zapewne wielu z nas, właśnie w ten sposób, w 50. rocznicę śmierci, dowiedziało się o istnieniu takiej osobistości jak profesor Ingarden.
W środowiskach naukowych dyskutuje się obecnie nad kryzysem nauk humanistycznych. Za jedną z tych właśnie nauk, uznaje się filozofię. Pojawiają się opinie, że upadek filozofii jako nauki, związany jest z jej abstrakcjonizmem i brakiem przywiązania do rzeczywistości, który niejednokrotnie zarzucany jest filozofom. Jedną z postaci, które łamią ten stereotyp jest bez cienia wątpliwości Roman Ingarden.
Możemy zatem zapytać, co sprawia, że ta właśnie postać wyróżnia się spośród tych, którzy w swoich systemach oderwali się całkowicie od rzeczywistości? Niespotykana dotąd konsekwencja, połączona z realizmem myśli Ingardena jest tym czynnikiem, który wyniósł profesora na piedestał. Roman Ingarden znany jest ze swoich badań nad estetyką, na temat której stworzył trzy tomy rzetelnej analizy*. Jednakże, to nie objętość teorii jest szokująca, tym co zadziwia jest fakt, że Roman Ingarden oprócz filozofowania zajmował się hobbystycznie fotografią, która stanowiła uzupełnienie jego myśli oraz była praktycznym ujęciem estetycznych teorii filozofa. Profesor Ingarden miał przynajmniej jeszcze jedną, szczególna cechę, która dodaje charakteru i atrakcyjności jego postaci. Jest nią nieugięte działanie pod prąd. Podczas, gdy w filozoficznej myśli europejskiej panowało przekonanie, że jedynie specjalizacja w danej dziedzinie nauki może przynieść rezultaty, Roman Ingarden był tym, który wolał stworzyć kompletny system filozoficzny.
Gdy jego koledzy po fachu coraz dogłębniej wykazywali niestabilność, zmienność i nieuchwytność wszystkiego, co nas otacza, profesor wolał dokonać ponownej próby uchwycenia rzeczy stałych. Wyraz jednej z tych prób znajdziemy w esejach Człowiek i przyroda oraz O naturze ludzkiej. Ingarden zdawał sobie sprawę z tego, że opisanie natury człowieka nie jest sprawą prostą, jednak wskazywał, że: „Choć uświadamiamy sobie ogrom trudności tkwiących w próbie uchwycenia samej natury człowieka, to jest przecież czymś nęcącym podjąć tę próbę raz jeszcze”**.
Próba została podjęta, a osiągnięte wyniki zaskakują swoją prostotą, trafnością i adekwatnością, nie jest to kolejna bezowocna próba rozstrzygnięcia, czy człowiek z natury jest dobry czy może jednak zły. Człowiek ingardenowski jest daleko bardziej złożony: wykracza poza wszelkie ramy nadawanych mu określeń, jest rozpięty między skrajnościami - egoizmu oraz niepowtarzalnej zdolności poświęcenia się za innych, czuje się odpowiedzialny za swój sposób życia, tworzy rzeczy bezużyteczne ewolucyjnie tylko z uwagi na ich piękno, posiada zdolność nadawania swojemu życiu sensu oraz transcendentuje przyrodę. W kontekście człowieka w eseju Człowiek i czas wydzielone zostaje ze zmiennego ciała człowieka niewzruszone „ja” obecne zawsze, istniejące niezależnie od otaczających je emocji i zjawisk, które cały czas się zmieniają, gdy „ja” trwa.
Próba odnalezienia stałych elementów płynnej rzeczywistości nie odbywała się oczywiście wyłącznie na papierze. Ten sam motyw, a nawet lepiej rozwinięty odnajdziemy w fotografiach profesora. Na wystawie Filozof i fotograf w MOCAKu, którą zobaczyć można było w zeszłym roku, fotografie zostały podzielone na dziewięć segmentów, my przyjrzymy się kilku z nich. Pierwszą grupę stanowiły zdjęcia chmur i wody. Są to grupy, które wydają się dość intuicyjne. Chociaż fotografie przedstawiają chmury, które zmieniają się nieustannie, to występują one zawsze na tle niezmiennego nieba, które w tej grupie odczytujemy jako stałość. Co się tyczy zaś wody, choć ta nie ma nawet określonego kształtu, to jednak ma pewną istotę i charakter bycia tym samym odwiecznym oceanem, który choć raz jest gniewny, a raz spokojny, to wciąż (pozostaje) ten sam.
Ingarden używał też fotografii w bardziej subtelny sposób, mianowicie w celu uwiecznienia widocznego uczucia czy aktywności człowieka, na portretach i autoportretach.
Można podejrzewać, że to właśnie dlatego filozof tak upodobał sobie fotografię, pozwalała mu ona zatrzymać na dłużej elementy rzeczywistości, którą tak bacznie analizował oraz umożliwiła wyrazić to, czego nie udało się wypowiedzieć słowem, gdyż jak wiemy Ingarden zakładał, że człowiek, ale również woda i niebo mają swoją naturę, której nie da się oddać inaczej niż obrazem, co jednak nie znaczy, że nie powinniśmy próbować tego dokonać.
Wróćmy na chwilę do jednej z cech natury człowieka ingardenowskiego, chodzi o transcendencję przyrody. Jest to zjawisko oddalenia się od przyrody, traktowania jej jako czegoś obcego, różnego od nas i z nami niezwiązanego. Według filozofa to właśnie oddalenie pozwala nam tworzyć świat specyficznie ludzkim. Chociaż wykorzystujemy przyrodę jako archetyp naszej cywilizacji, to wszystko, co tworzymy ma za zadanie oddzielić nas od przyrody. Jak to możliwe? Wczytując się w opowieść o naturze człowieka według Ingardena, zauważamy, że: transcendentujemy tę naturę, czytamy o cechach ludzi z wyłączeniem siebie, nie odnosimy tego do naszej własnej osoby. Tym samym transcendentujemy się od naszej natury, czyli od przyrody, wpadając w pułapkę profesora i tym samym dowodząc jego twierdzenia. Jednakże według Ingardena nie ma w tym nic złego, taka jest nasza specyficzna własność i nie potrafimy działać inaczej, musimy być jednak tego świadomi, jeśli filozofia ma służyć nam jako jednostkom.
Więc po co ta cała „gra”? Co próbuje nam udowodnić Roman Ingarden zwracając uwagę na naszą ludzką naturę i zwierzęce korzenie, a następnie uniemożliwiając nam drogę ucieczki od faktów atakujących nasz indywidualizm? Odpowiedzią jest nauka odpowiedzialności*** za to, kim jesteśmy i za otoczenie, w którym żyjemy. Cała teoria zostaje wyłożona przez profesora po to, by wpłynąć na nasze realne życie i pozwolić nam stać się lepszymi ludźmi. Być człowiekiem znaczy być odpowiedzialnym za swoje myśli i działania, gdyż to od nich zależy jaką drogą podąży kolektyw ludzki.
Marek Chodorowski
*Zob. R. Ingarden, Studia z estetyki, 1957-1970.
**Tenże, Książeczka o człowieku, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.
*** Tenże, O odpowiedzialności i jej podstawach ontycznych, tłum. A. Węgrzecki [w:] R. Ingarden, Książeczka o człowieku, Kraków 1972, s. 75-184.
Podczas pisania artykułu autor korzystał również z artykułu pt. "Roman Ingarden. Filozof i fotograf.", opublikowanego na stronie MOCAKu (https://www.mocak.pl/filozof-i-fotograf)



Comments