Mój ulubiony kanon to nie kanon lektur
- Nov 18, 2022
- 3 min read

Temat szkolnych lektur fascynuje mnie od dawna i zawsze budził we mnie sprzeczne uczucia, od irytacji z czytania nieciekawiącej mnie “Glorii victis” po radość z odkrywania kolejnych wątków “Dżumy”. Wątpię, abym była w tym osamotniona - bo z jednej strony każdy i każda z nas ma wśród kanonu ulubione tytuły, które sprawiają przyjemność w czytaniu, jednak z drugiej strony - opinie osób uczących się o większości lektur są niepochlebne. I obiektywnie - nie ma się co dziwić.
Czytając kolejną szkolną lekturę za każdym razem przeżywam swego rodzaju deja vu - nawet jeśli z początku dzieło wydaje mi się oryginalne i ciekawe, to z czasem odkrywam konkretne, znane mi dobrze motywy przemycane przez autorkę lub autora. To naprawdę wyjątkowo powszechne - powtarzający się motyw walki, czy to klas, czy o niepodległość Ojczyzny, biedy (pozornie ukryty, jednak zawsze wybrzmiewający z drugiego planu), nieszczęśliwej miłości (wieczny klasyk, przecież czegoś musimy współczuć bohaterowi) i, mój osobisty ulubieniec, wątek przemiany duchowej bohatera/bohaterki. Na tym klisze się nie kończą: znaczna większość polskich lektur to utwory z młodymi mężczyznami w roli głównej. Taki bohater najczęściej popełnia ogrom błędów życiowych, przeżywa pierwsze rozterki miłosne (koniecznie z pięknymi, młodymi kobietami, najlepiej zamożnymi i nie z jego ligi), a podczas trwania akcji obowiązkowo wdaje się w niejeden konflikt, najlepiej z użyciem pięści. Przykłady? Z miłą chęcią: Stanisław Wokulski zarówno podczas akcji Lalki, jak i w młodości. Zenon Ziembiewicz z Granicy Zofii Nałkowskiej - uosobienie karierowicza i osoby zupełnie pogubionej w dorosłości. Na koniec mój ulubieniec, symbol tego rodzaju bohaterów - Cezary Baryka. Długo by wymieniać grzechy młodości Czarka, ale to właśnie on zasługuje w mojej opinii na wzorcowego bohatera polskiej lektury. Z pewnością wyżej wymienione klasyczne utwory literackie przekazują wiele uniwersalnych wartości, istotnych dla człowieka niezależnie od epoki, w której żyje. Chociażby Lalka pozwala dostrzec złożoność społeczeństwa, a także uwrażliwia na to, jak osamotniony może być człowiek wobec ogromu niezrozumiałych emocji. Czy jednak uczący się są w stanie zauważyć zalety utworu, z którego interpretacją i wałkowanymi po tysiąckroć motywami nie potrafią się utożsamić? Odpowiedź nasuwa się sama - dlatego przy aktualizowaniu listy lektur nie możemy zapominać o fantastycznym wynalazku, który pomaga nam w przyjmowaniu treści jak nic innego - sposobie przekazu. O ile prościej byłoby nam dyskutować o dziełach, które rozumiemy i których bohaterowie są wielowymiarowymi postaciami, przedstawiającymi różne patrzenie na świat, którzy są, tak samo jak ich życia, skomplikowani - tak jak wszyscy ludzie.
Oczywiście kanon lektur w Polsce ulega zmianom, czasem nawet bardzo wyraźnym, co z resztą nierzadko powoduje zarówno wzburzenie, jak i nieskrywaną ulgę wśród uczących się, ich nauczycieli oraz opinii publicznej. Aktualizacja powinna być czymś pożądanym w edukacji - zmienia się świat wokół nas, zmieniają się więc także nasze potrzeby.
Jednak czy jej wygląd jest zrozumiały dla komentatorów? Rzadko, i niekoniecznie jest to ich wina.
"Nie wierzę, nie ma Ferdydurke w obowiązkowych. Co jak co ale Ferdydurke zabrali?" Spotkałam się z takimi reakcjami (ba, sama taką miałam) z początkiem września, po kolejnych zmianach w kanonie. Mimo to rozumiem, że jest to decyzja CZYMŚ motywowana. Tylko czym? Skąd jako czytelniczka i uczennica mam się tego dowiedzieć? Po researchu wśród materiałów Ministerstwa Edukacji i Nauki oraz materiałów z komentarzami i propozycjami wykorzystania lektur dla nauczycieli i nauczycielek nie znalazłam odpowiedzi na te pytania. Niektóre odrzucane lektury są w tych materiałach opatrywane komentarzami - ku mojemu zdziwieniu jednak były to lektury do tzw. samokształcenia, na które - jak możemy łatwo zauważyć - nie ma zbyt wiele czasu przy napiętej podstawie programowej. Więc może to z powodu przeładowanego programu ministerstwo usuwa lektury? Podejrzewam, że faktycznie to może być główna przyczyna - mimo wszystko nie jest to dla nikogo uzasadnienie, dlaczego akurat to dzieło literackie jest przez rząd odrzucane. Usuwanie ważnej dla polskiej kultury książki, niosącej wiele tematów, na które można w ramach lekcji ciekawie dyskutować i - przede wszystkim w przypadku “Ferdydurke” - którego czytanie sprawia przyjemność osobom uczącym się jest po prostu trudne do zrozumienia. I nie jest na pewno kompleksowym rozwiązaniem na dużą ilość lektur w podstawie programowej.
Marzy mi się zróżnicowana, wielopłaszczyznowa i ciekawa dla osób uczących się (oraz oczywiście osób uczących w szkołach) lista lektur. Taka, w której będzie miejsce na polemikę i dyskusję, bo to właśnie świadczy o tym, że utwór żyje swoim życiem.
Dobrze przemyślany kanon lektur wcale nie musi odbiegać drastycznie od obecnego. Nie musi też od razu wprowadzać kontrowersyjnych tematów, mogących wzbudzić więcej dyskusji w mediach niż w szkole. Naturalnie taki kanon nie stworzy się sam - będzie wymagał dużego nakładu pracy ekspertów i ekspertek, wielu konsultacji nauczycielskich. Jednak z pewnością jest to zadanie kluczowe dla wyglądu i odbioru lekcji języka polskiego w szkołach - bo kluczowym jest wychowanie uczniów i uczennic na dobrych ludzi, potrafiących obronić swoje zdanie, krytycznie myśleć, a także chcących sięgać po literaturę - nie tylko w ramach nauki do sprawdzianu.
Maja Skrzydlewska



Comments