top of page

Kraj tysiąca jezior i sauny

  • Nov 18, 2022
  • 4 min read


W zeszłym roku szkolnym pisałam o zapomnianej przez Polaków Rumunii i o zielonych nieodkrytych pagórkach Wysp Owczych. W tym roku chciałbym zacząć od kraju dobrze nam znanego z nazwy, ale już niekoniecznie z kultury – kraju tysiąca jezior. Nie, nie mam na myśli Kanady, a Finlandię, po fińsku Suomi.

Kraj ten nie jest przez wszystkich zaliczany do skandynawskich, ponieważ na półwyspie skandynawskim leży tylko częściowo. Wystarczy jednak spędzić tam jeden dzień, by wiedzieć, że jak najbardziej do kultury skandynawskiej pasuje i ją tworzy.

Helsinki położone na południu, przy zatoce Botnickiej, są stolicą Finlandii. Finlandia liczy sobie 5,5 miliona mieszkańców, co jest zaskakująco małą liczbą. Wynika to z klimatu, który szczególnie na północy nie sprzyja rozwojowi miast. Helsinki jak najbardziej zasługują na uwagę.

Jedynym z moich ulubionych miejsc w Helsinkach jest Temppeliaukio – kościół w skale. Nagie kamienne ściany i owalny kształt tworzą idealną akustykę, przez co często odbywają się tam koncerty. Z zewnątrz widać tylko kopułę luterańskiej świątyni, w której mieści się otwór – jedyne źródło światła. Kolejnymi symbolami Helsinek są dwie katedry – biała i czerwona. Biała katedra wyglądem przypomina rosyjski pałac z filmów, to luterańska świątynia w stylu neoklasycystycznym. Czerwona katedra ze złotymi kopułami to największy sobór prawosławny w Europie Zachodniej. Obie katedry są poniekąd symbolem ponad stuletniej władzy Rosji nad Finlandią. Zwiedzając Helsinki nie można pominąć pomnika upamiętniającego fińskiego kompozytora Sibeliusa. Jest to wielka stalowa rzeźba przypominająca organy, z których wiatr wydobywa dźwięki…

Do Helsinek należy wyspa Seurasaari, na którą można się dostać mostem. Seurasaari jest skansenem, w którym znajdziemy stare domy, zagrody, wiertarki, czyli to, co w każdym polskim skansenie. Jest jednak coś, co różni go od tych naszych – to oswojone wiewiórki, czekające na turystów z orzechami. Łakome wiewiórki podchodzą na wyciągnięcie ręki, a nawet jedzą z ręki, niektóre po orzecha są w stanie wspiąć się po nodze i wejść na kolana. Inną wartą uwagi helsińską wyspą jest Suomenlinna, na którą dotrzemy promem – to twierdza z murami obronnymi, mostem zwodzonym, łodzią podwodną, armatami.

Jednym z moich ulubionych miejsc w Finlandii jest Park Narodowy Nuuksio. Park znacznie różni się od tych, które znamy w Polsce przede wszystkim tym, że można zbierać dary natury, które tam rosną: grzyby, borówki, brusznice, żurawinę. Ale najbardziej podobają mi się wydzielone miejsca na ognisko, które każdy przybysz może rozpalić. Można też rozbić namiot i zostać na noc. A że Finlandia nie bez powodu nazywana jest krajem tysiąca jezior, to większość tych miejsc znajdziemy przy jeziorku, do którego można wskoczyć zaraz po upieczeniu kiełbasy. I w tym miejscu trzeba powiedzieć prawdę, że Finowie na kiełbasie się nie znają – można u nich kupić jedynie parówki, które po upieczeniu nie smakują lepiej…


O ile na południu znajdziemy duże, nowoczesne miasta, to o północy można powiedzieć, że jest pusta. Znajdują się tam małe miasteczka otoczone dziką przyrodą, iglaste lasy, karłowate drzewa, niezliczona ilość mchów i porostów. Wszystko to tworzy przepiękny krajobraz. A są jeszcze stada reniferów, które spotkać możemy naprawdę wszędzie, w przeciwieństwie do rdzennej ludności Laponii – Samów. Renifery skupią porosty na poboczach, stojące na drodze (nie uciekają przed autem), spacerujące po parkingu w miasteczku.

Czy poza oglądaniem krajobrazów jest co robić w Finlandii? Jest! W Parku Narodowym Pyhä-Luosto znajduje się kopalnia ametystów i każdy może poczuć się jak odkrywca z małym kilofem w dłoni. Na pamiątkę można zabrać jeden ametyst, pod warunkiem, że zmieści się w dłoni. Ale za symboliczną opłatą zgadzają się na wzięcie kilku. Oprócz kopania ametystów, szczęścia można spróbować również w płukaniu złota. Nie jest łatwym zadaniem płukanie piachu w ogromnym talerzu – powoli, żeby zawartość talerza nie zsunęła się do wody, a zarazem energicznie, żeby piasek wysuwał się, a złoto zostało na spodzie. Wypłakane drobinki złota przesypywane są do małej fiolki z wodą, którą zabieramy na pamiątkę. Złoto w Suomi odkryto w 1980 roku i szacuje się, że jego zasoby w północnej Finlandii i Szwecji porównywalne są do tych na Alasce.

Na kole podbiegunowym znajduje się wioska Świętego Mikołaja. Przez cały rok można się z nim spotkać i porozmawiać, a także zrobić sobie zdjęcie (za dodatkową, niemałą opłatą!). W wiosce cały czas słychać piosenki świąteczne – dziwnie brzmią w scenerii letniej. Warto zwrócić uwagę na znajdujący się tam drogowskaz z odległościami do stolic wielu państw. A w Rovaniemi trzeba zaglądnąć do fantastycznego muzeum Arktikum.

To, że Święty Mikołaj mieszka na kole podbiegunowym, wie praktycznie każdy. A wiedzieliście, że w Finlandii, w Naantali, mieszkają też Muminki, które stworzyła fińska pisarka Tove Jansson? Kubeczki z tymi sympatycznymi bohaterami to fantastyczna pamiątka z podróży.

Podoba mi się to, że Finowie nie przynoszą pracy do domu, młodzież nie ma zadawanych zadań domowych, wszyscy a „w ruchu”: biegają, spacerują, jeżdżą na rowerze. Do tego są uczciwi, porządni, bezpiecznie jest nawet nocą. Nie rozumieją intencji small talk, co dla mnie, trochę introwertycznej osoby, jest cudowne – mówią jak chcą przekazać coś ważnego. Są zdania, że nigdy nie ma nieodpowiedniej pogody, są tylko nieodpowiednie ubrania. Ale najbardziej jestem zachwycona sauną. W całym kraju znajduje się około 1,6 miliona saun, co jest zawrotną liczbą. Wzmianki o saunie były już w XII wieku – był to najważniejszy budynek w gospodarstwie, który stawiano jako pierwszy. Sauna z rekordem głębokości znajduje się na 1 440 m, w kopalni w prowincji Oulu. Finowie są tak związani z sauną, że nawet żołnierze na misjach pokojowych ją stawiają – na misji w Erytrei sauna była jednym z pierwszych postawionych budynków. Nagość w saunie jest czymś normalnym – w publicznych saunach, które są podzielone ze względu na płeć, widoczne są znaki zakazujące wejścia do w ubraniu.


Finlandia to kraj, z którym sąsiadujemy przez Morze Bałtyckie (tak, tak, mamy wspólne morze!), przez wielu Polaków nieodkryty i niedoceniony, choć do zaoferowania ma wiele. Północ zapełniona dziką przyrodą, zielona w lecie a biała w zimie, z zorzą polarną, nie wschodzącym słońcem w zimie i z nie zachodzącym w lecie. Naprawdę jasno (albo ciemno!) jest przez 24 godziny na dobę. To niepowtarzalny klimat i atmosfera, które warto poczuć na własnej skórze i zobaczyć na własne oczy. Wrażenia gwarantowane o każdej porze roku. Kulig w saniach ciągniętych przez renifery i ognisko na polanie w zimie to przyjemności, których ciężko sobie odmówić. A jak trafi się na zorzę polarną… I jeszcze sauna, na której nikt inny nie zna się tak dobrze jak Finowie. Relaks w saunie opalanej drewnem, a potem bieg po śniegu do przerębla wykutego w jeziorze to niezapomniane przeżycie. Sauna jest w każdym fińskim domku letniskowym, w każdym fińskim domu, w każdym fińskim bloku. Sauna dla Finów to element ich tożsamości narodowej, kultury i tradycji. Nie ma nic bardziej fińskiego niż sauna!


Emilia Bojko


Comments


© The Nowodworek Times 2026 

All rights to graphics, articles and overall design of the website are reserved to The Nowodworek Times by I Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie

bottom of page