Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła…
- Nov 18, 2023
- 3 min read

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony – tak napisała kiedyś Jane Austen, królowa romansu, dzięki której ten gatunek stał się popularny i wciąż zyskuje kolejnych zwolenników. A gdyby tak powiedzieć, jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu człowiekowi brak do szczęścia tylko książki? Bo przecież czytanie książki jest jak romans: niepewny, ekscytujący, (czasem) zakazany. Ile razy zdarzyło ci się czytać do rana, ponieważ nie mogłeś się oderwać? A czytanie w nocy, gdy inni domownicy dawno śpią, z latarką pod kołdrą, aby mama nie zobaczyła? – ja uśmiecham się na samą myśl. Kolejnego dnia trzeba wstać przed szóstą do szkoły, pewnie powiesz: no i co? Trzeba było zarwać nockę dla książki? A ja uradowana od ucha do ucha odpowiem, że trzeba było. Bo i tak nie mogłabym spać, myśląc o tym, co się może przydarzyć bohaterom.
Czytając powieść możemy być kim chcemy. U mnie „rozstrzał” jest duży, w jeden dzień jestem prawniczką broniącą największych zwyrodnialców, a trzy dni później osiemnastoletnią, regencyjną debiutantką poszukującą męża. Przeżyć możemy wiele, a ludzi poznać jeszcze więcej. Bo chyba sporo osób się ze mną zgodzi, że ci fikcyjni bohaterowie mogą być tymi najlepszymi przyjaciółmi. Jakby się nad tym dłużej zastanowić, to w sumie nie ma to sensu – jak za przyjaciela można uznać kogoś, z kim nigdy nie rozmawialiśmy? A jednak te wymyślone postacie zawsze jakimś sposobem torują sobie drogę do naszego serca.
Według mnie książki odpowiadają również na pytanie, które bez wątpienia na jakimś etapie swojego życia postawiła sobie każda kobieta: dlaczego tak trudno znaleźć jest odpowiedniego mężczyznę? Powodów jest wiele, ale jeden z nich jest banalnie prosty – kobiety mają zbyt duże oczekiwania! Uśmiechamy się na samą myśl o fikcyjnych mężczyznach stworzonych przez kobiety – i nie mam wcale na myśli prawdziwych dżentelmenów, choć i ci są bardzo pożądani. Czy w ogóle ktoś może konkurować z TAKIM ideałem? Czytamy kolejne strony wyobrażając sobie, jakby to było być na miejscu bohaterki i wpatrywać się w te intensywnie zielone oczy. I co? Mimo tego, że wiemy, iż zielone oczy ma jedynie 1–2% społeczeństwa, a szare tylko 2% (naprawdę, nie wiem czemu, ale wyimaginowani mężczyźni prawie zawsze mają jeden z tych dwóch kolorów), jak głupie chichramy się śledząc wzrokiem (i w wyobraźni) poczynania bohaterów.
Dla wielu jest to jedyny sposób, aby przeżyć coś ekscytującego. Bo kto z nas wybiegłby z domu z kawałkiem podpisanego pergaminu, plecakiem spakowanym w pięć minut i krzyczał za bandą nowo poznanych Krasnoludów i Czarodziejem „Czekajcie!!!”. Przyznaję, mogłoby być to niewykonalne ze względu na to, że istnienia Krasnoludów jeszcze nie udowodniono, a ściganie seryjnego zabójcy grasującego w Tatrach też nie jest na porządku dziennym. A ja, dzięki książkom, mogłam i biec za Drużyną Pierścienia, i wołać do nowych towarzyszy, bo tak samo jak Hobbit cieszyłam się na nową przygodę, jak również razem z komisarzem ścigałam szaleńca siejącego spustoszenie w górach. Nie zaprzeczam, na pewno znalazłoby się kilku śmiałków, którzy tak jak Bilbo wyruszyliby w nieznane, jednak jest ich zdecydowana mniejszość. Niezliczona jest zaś liczba introwertyków, którzy siedzą z nosem w książce i również tę przygodę przeżywają – w zaciszu swojego domu. Mankament ten jest jednak w stanie w pewnym stopniu zrekompensować nam wspomniana już wyobraźnia, dzięki której ożywają postacie z kart książki, a emocje i uczucia ogarniają nas naprawdę.
Mamy wiele gatunków książek, zaczynając od pozycji naukowych, przez science-fiction, fantasy, kryminały, romanse, książki obyczajowe, po poematy i eseje. Gdzieś pomiędzy dodać możemy jeszcze komiksy, biografie, czy reportaże. Każdy z tych gatunków jest inny i każdy z nich znajdzie swoich amatorów. To jeden z walorów literatury: jest różnorodna, odpowiada na odmienne gusta i upodobania. Po różne rodzaje książek sięgniemy w zależności od naszego nastroju, ponieważ każdy z nich porusza i wzbudza trochę inne emocje i uczucia. Czytanie jest cudowną rozrywką i zabawą, ale dzięki niemu możemy się też wiele nauczyć, czy też po prostu się nad czymś zastanowić. Jedną z książek, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie, były Igrzyska Śmierci. Nie umiem jednak powiedzieć, czy to ze względu na to, że była „dobrą książką”, czy dlatego, że miałam jedynie jedenaście lat, gdy się zetknęłam z Katniss Everdeen. Może rzeczywiście trochę wcześnie, ale w drugiej klasie podstawówki jako bedtime story tata przeczytał mi Hobbita i Władcę Pierścieni – obiema byłam zachwycona. Czytając więc w wieku jedenastu lat powieść Suzanne Collins, również byłam nią oczarowana. Potrafiłam leżeć na łóżku i rozmyślać nad fabułą i bohaterami. Najlepsze są właśnie takie książki, z których świata nie wychodzimy nawet wtedy, gdy odłożymy już je na półkę.
Książki bez wątpienia są zabawą, ale mogą być również udręką. Pamiętam, jak w wieku lat dziewięciu, byłam zmuszana przez mamę do czytania piętnastu stron książki dziennie na wakacjach – była to dla mnie najbardziej niesprawiedliwa kara jaka istnieje. Więc mogę zrozumieć, że nie wszystkim czytanie przypada do gustu. Mojego przyjaciela już od kilku lat namawiam do czytania, a on usilnie zapiera się nogami i rękami. Może i nie każdemu romans z książką jest pisany, ale na pewno do romansu trzeba dojrzeć i dać mu szansę – a nuż znajdziemy prawdziwą miłość.
Emilia Bojko



Comments