Nicholas Fairall - Czyli niezwykła historia zwykłego człowieka
- Nov 18, 2023
- 5 min read
Był przeciętnym amerykańskim skoczkiem narciarskim. Pomimo nie najlepszych wyników regularnie startował w Pucharze Świata, to była jego kariera. Jego życie jednak zupełnie się zmieniło na skutek zdarzenia, które miało miejsce 5 stycznia 2015. Ale zacznijmy od początku…
Początki i osiągnięcia w skokach
Nicholas Fairall urodził się 6 lipca 1989 w miejscowości Andover w Stanach Zjednoczonych. Skoki narciarskie trenował od 6. roku życia. W zawodach organizowanych przez Międzynarodową Federację Narciarską po raz pierwszy wystąpił 17 września 2005 roku podczas zawodów FIS Cup w Predazzo. Zdobył 15 punktów zajmując miejsce 16. i automatycznie zyskując prawo startu w Pucharze Kontynentalnym. Zadebiutował w nim 18 lutego 2006, zajmując w Iron Mountain miejsce 28. Dało mu to prawo startu w Pucharze Świata. W nim po raz pierwszy szansę występu otrzymał prawie 3 lata później, w noworocznym konkursie w Garmisch-Partenkirchen, pierwszego dnia 2009 roku. Zajął wtedy 46. miejsce. Pierwsze punkty tego cyklu zdobył 9 dni później, kiedy zajął 23. miejsce podczas konkursu lotów narciarskich w Tauplitz/Bad Mitterndorf, co jest jego największym osiągnięciem w karierze. Punkty Pucharu Świata zdobywał jeszcze dwukrotnie, w 2009 i 2013 roku. Najwyżej w klasyfikacji generalnej tego cyklu sklasyfikowany był na 60. pozycji (sezon 2008/2009). 21 marca na Letalnicy w Planicy ustanowił swój rekord życiowy, który wynosi 208 m.
63. Turniej Czterech Skoczni
Pomimo słabych wyników Fairall regularnie brał udział w zawodach Pucharu Świata, gdyż w jego ojczyźnie brakowało dobrych zawodników. Wszystko zmieniło się w czasie trwania 63. Turnieju Czterech Skoczni.
Turniej Czterech Skoczni to najbardziej prestiżowy tego typu cykl w Pucharze Świata. Zawodnicy rywalizują na czterech skoczniach zlokalizowanych w Austrii i Niemczech. Skoczkowie w konkursie dobrani są w pary wyłonione na podstawie wyników kwalifikacji (1 z 50, 2 z 49 itd.). Do drugiej serii awansują wszyscy zwycięzcy z par oraz pięciu najlepszych spośród przegranych, są to tzw. lucky loserzy.
W 63. edycji tego wydarzeń Fairall nie radził sobie dobrze. W pierwszym konkursie był 45., do drugiego się nie zakwalifikował. W trzecim natomiast było trochę lepiej, bo był 37. Okoliczności
braku awansu do czwartego konkursu są dość drastyczne, o czym więcej jest napisane w następnej części artykułu.
5 stycznia 2015
5 stycznia 2015 był dniem treningów i kwalifikacji na ostatniej z czterech skoczni - Paul-Ausserleitner-Schanze w Bischofshofen. W jednym z tych treningów Fairall zaliczył groźnie wyglądający upadek. Amerykanin po wylądowaniu pochylił się mocno do przodu i upadł na zeskok. Nic poważnego na szczęście mu się nie stało, a Nicholas pomimo bólu zdecydował się na start w kwalifikacjach. Ta decyzja miała go dużo kosztować.
W kwalifikacjach, tak jak w serii próbnej, amerykański zawodnik skakał z numerem 21. Skok do pewnego momentu wyglądał niemal identycznie. Lądowanie w okolicach 120. metra i mocne wychylenie do przodu przy lądowaniu. Tym razem skutki były jednak nieporównywalnie gorsze. Fairall poleciał do przodu i upadł na zeskok, a jego ciało nienaturalnie się skręciło. Nick doznał bardzo poważnych obrażeń. Jak sam wspominał, poprosił jednego z lekarzy, by rozwiązał mu buty, bo jest mu niewygodnie. Lekarz odpowiedział, że jego buty zostały już zdjęte. Wtedy Fairall zrozumiał, że ten wypadek był inny niż wszystkie.
25-latek w ciągu kilku sekund połamał żebra, przebił płuco, uszkodził nerkę, doznał krwotoku wewnętrznego, a nade wszystko poważnie i prawdopodobnie trwale uszkodził kręgosłup. Ponadto podczas upadku nie stracił przytomności, więc przeżywał to wszystko zachowując pełną świadomość.
Skutki kwalifikacyjnego upadku
Wypadek Nicka nie był spektakularny, w końcu nie zrobił salta w powietrzu jak Thomas Morgenstern. W artykule opisującym te kwalifikacje na sportowefakty.wp.pl nawet o nim nie wspomniano. A pod względem skutków ten wypadek był najprawdopodobniej najgorszym upadkiem w Pucharze Świata w drugim dziesięcioleciu XXI w., a może nawet w całym XXI w. Amerykanin został przewieziony do szpitala, gdzie go zoperowano. Co jakiś czas przychodziły wiadomości o poprawie, że Nick zaczyna odzyskiwać czucie w nogach itp. Jednak do rzeczywistej poprawy potrzebna była długa i bardzo kosztowna rehabilitacja.
Uruchomiono zbiórkę, której celem było zebranie pieniędzy na cel rehabilitacji Nicholasa. Wojciech Fortuna nawet sprzedał swój złoty medal z igrzysk w Sapporo. Jednak Amerykanin do dziś nie jest w stanie sam się poruszać. Stawiał już co prawda pierwsze kroki o kulach, ale na co dzień porusza się na wózku inwalidzkim, a do pełnej sprawności jeszcze długa droga. Może za długa.
Nick Fairall dziś - wzór godny naśladowania
Prawdopodobnie wielu z nas usłyszawszy, że być może do końca życia nie będą mogli chodzić, załamałoby się. Ale Fairall tego nie zrobił. Nie mogąc uprawiać skoków narciarskich znalazł nową dyscyplinę sportu - narciarstwo wodne dla niepełnosprawnych. Wziął nawet udział w Mistrzostwach Świata dla niepełnosprawnych w 2019 roku w Norwegii. Ponadto uprawia także inne dyscypliny sportowe i jest mówcą motywacyjnym - pomimo wszystkiego, co przeszedł. Nigdy się nie poddał i nawet w trudnych chwilach - uśmiechał. Może dziś stanowić wzór do naśladowania dla tych, którzy myślą, że nic im się nie uda i załamują nawet drobnymi niepowodzeniami. Jak sam powiedział - “Media nie dawały mi żyć, a do tego musiałem grać przed moją rodziną, że wszystko jest w porządku. A kiedy zostawałem sam... pogrążałem się w depresji. Skokom narciarskim poświęciłem dwadzieścia lat, a one odeszły w dwadzieścia sekund. Potem jednak uświadomiłem sobie, że owszem, nie mogę kontrolować mojego ciała, ale mogę przejąć kontrolę nad moim umysłem. Obwiesiłem całą moją salę, a potem mój dom, cytatami motywacyjnymi” - i ruszył do przodu, by korzystać z życia, jakie dostał. Pogodził się ze swoją trudną rzeczywistością i zachęca innych do tego samego.
Fairall o upadku i nie tylko
Sam zainteresowany o swoim wypadku wypowiadał się dość często. Przytoczę dwie z jego wypowiedzi, które oddają to, co stało się 5.01.2015:
“ W chwili zderzenia ze śniegiem poczułem intensywny ból, przechodzący przez moje plecy oraz nogi. Kiedy skulony leżałem na śniegu, otoczony przez ekipę medyczną, powiedziałem do jednego z ratowników najdziwniejszą rzecz, która przyszła mi do głowy w tamtym momencie: "Rozwiąż moje buty, moje stopy czują się niekomfortowo". Najpierw popatrzył na mnie, potem na moje stopy, po czym z zawahaniem stwierdził: "Twoje buty zostały już zdjęte". Moje serce wtedy zamarło” - sport.pl
“W serii próbnej doznałem dokładnie takiego samego upadku jak w kwalifikacjach. Po prostu wylądowałem zbytnio wychylony i nie byłem w stanie powstrzymać upadania, połamałem wtedy narty. Byłem jednak gotowy do startu, nie czułem zdenerwowania i wiedziałem co zrobić i na czym się skupić. Pod koniec próby widziałem, że jest to dobry skok, na który pracowałem przez cały Turniej Czterech Skoczni. W momencie kiedy wylądowałem, znów wychyliłem się zbyt daleko do przodu i wiedziałem, że upadnę. Starałem się z tym walczyć i jakoś to wyciągnąć, jednak bardzo mocno uderzyłem w zeskok i już wiedziałem, że coś sobie uszkodziłem. Czułem ból pleców. Nie wiedziałem jednak, co to było. Ani na chwilę nie straciłem przytomności i przez cały czas wiedziałem, co się wokół mnie dzieje.” - skokipolska.pl
Magdalena Kozaczewska
Wykorzystano materiały z następujących stron:
(zdjęcie nr 2 jest zrzutem ekranu z filmu (link), a zdjęcie nr 4 jest kolażem zrobionym ze zrzutów ekranu z filmów (link/link))
zdjęcie 1 - link
zdjęcie 3 - link
zdjęcie 5 - link
zdjęcie 6 - link
cytaty:









Comments