Recenzja książki „Komin Pokutników”
- Nov 18, 2023
- 2 min read
Updated: Feb 4, 2024
Wojciech Topa

Ostatnio, przy okazji ogólnodomowego remontu wpadła mi w ręce niewielka, wielkości szkolnego zeszytu, choć stosunkowo gruba, niebieska książka. Na okładce widniał tajemniczy tytuł “Komin Pokutników” i równie tajemniczy obrazek - mężczyzna brodząc w śniegu maszeruje po białej grani jakiegoś wysokiego szczytu. Tajemniczy wydał mi się również autor - Jan Długosz. Czyżby nasz kronikarz i wspinał się po górach, czy jest to zwykła koincydencja imion?
Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w środku. Autor bynajmniej nie był tym słynnym Janem Długoszem, choć jako członek rodu Wieniawa był z nim spokrewniony. Tytuł również daje się wyjaśnić. Komin Pokutników to nazwa słynnej trasy taternickiej w Dolince Buczynowej w Tatrach Wysokich, a Pokutnicy to grupa taterników, którzy jako pierwsi przeszli tą drogę.
Książka jest tak naprawdę zbiorem opowiadań, napisanych w ciągu niezbyt długiego, 33-letniego, zakończonego tragicznie życia Autora. Mimo krótkiego czasu, który Długosz spędził na świecie, stał się ikoną polskiego alpinizmu i taternictwa, a także literatury alpinistycznej. W omawianym tomie zawarte są jego najlepsze opowiadania, m. in “Ściana Lęku”, “Słońce nad Ułłu-Tau-Czana”, tytułowy “Komin Pokutników” czy najsłynniejsze opowiadanie “Kto woła pomocy”, opowiadające o tragicznej śmierci Stanisława Grońskiego i idącego mu na pomoc Wawrzyńca Żuławskiego na stokach Mont Blanc w lecie 1957 roku.
Moim ulubionym fragmentem w tym tomie jest jednak “Świecznik Filara Freney”. To opowiadanie nie zostało dokończone za życia Długosza, a zamiast tego zostało zredagowane po odkryciu skrzyni z notatkami alpinisty. Historia opowiada o ekstremalnie trudnym przejściu tzw. Filara Freney na Mont Blanc i podszyta jest dwoma tragediami: jedną, która rozegrała się na owym przejściu półtora miesiąca przed próbą Długosza i dwóch brytyjskich himalaistów - Chrisa Boningtona oraz Dona Whillansa, w wyniku której zginęło 4 doświadczonych alpinistów, oraz drugiej, zderzenia myśliwca armii francuskiej z gondolą kolejki które kosztowało życie 6 osób. Ta druga katastrofa rozegrała się jednocześnie z wejściem, i przyćmiła wielki wyczyn wspinaczy.
Jak można zauważyć, często motywem przewodnim w opowiadaniach Długosza jest śmierć, największy wróg alpinisty, czyhający, jak pokazał przykład Autora, nawet na najłatwiejszych trasach. Wystarczy jedno poślizgnięcie, jedna źle zawiązana lina, nagłe załamanie pogody lub nie do końca zapięty karabińczyk, aby spocząć na zawsze w miejscu, które się kocha - w górach. Niełatwo czasami jest czytać opowiadania o nagłej śmierci przyjaciela, który jeszcze chwilę temu uśmiechnięty pozował do zdjęcia. Autor niemal normalizuje śmierć, nie poświęcając jej za wiele miejsca: ot, wspomnienie, a potem wyprawa idzie dalej. Pokazuje to pogodzenie się alpinisty ze śmiercią, zaakceptowanie faktu, że nie tylko koledzy, ale też i on sam może zginąć i nic na to nie poradzi.
Podsumowując, polecam serdecznie każdemu “Komin Pokutników” jako książkę do refleksji nad ludzkim losem, ale także pasjonatom gór lub tym, którzy swoją górską przygodę zaczynają. Może ktoś znajdzie w niej inspirację do dokonań, które niegdyś jako pierwszy osiągnął Długosz.



Comments