Wywiad z Kubą Gizą - wiceprzewodniczącym Młodzieżowej Rady Krakowa
- Jan 14, 2022
- 5 min read

Wywiad został przeprowadzony w październiku 2021.
Mikołaj Ługowski: Zanim przejdziemy do sedna naszej rozmowy, powiedz – na jaki profil w Nowodworku uczęszczasz i dlaczego właśnie tam?
Jakub Giza: W naszej szkole uczę się na profilu klasycznym, obecnie już w trzeciej klasie - ostatniej, maturalnej – przez co, jak pewnie się domyślasz, na nudę narzekać nie mogę (śmiech). Dlaczego ten profil? Wybrałem go głównie z powodu łaciny, bo pomyślałem, że dzięki temu będę mógł się trochę więcej dowiedzieć o kulturze i ogólnie o specyfice starożytności, co zawsze mnie interesowało a przynajmniej tak mi się wydawało. Poza tym wiąże się to z moimi planami na przyszłość, ponieważ zamierzam iść na studia prawnicze.
MŁ: I z tym prawem zbieżne jest też poniekąd to, o czym będziemy dzisiaj rozmawiać, czyli Twoja działalność w Młodzieżowej Radzie Krakowa, a dokładnie – pełniona przez Ciebie funkcja jej wiceprzewodniczącego. Może na początek wyjaśnij, czym taka Rada w ogóle jest.
JG: Młodzieżowe Rady powołane są w wielu miastach na terenie Polski. Składają się one głównie z uczniów szkół ponadpodstawowych, choć zdarza się, że czasem członkiem tych Radach może być ktoś z podstawówki. U nas w Krakowie nie ma takiej możliwości, a dodatkowo każdą placówkę może reprezentować tylko jeden przedstawiciel. Rady te działają na zasadzie dialogu z samorządowcami i politykami, którzy konsultują z nami swoje decyzje, pytając nas o zdanie na temat różnych inicjatyw i pomysłów dotyczących bezpośrednio młodzieży.
MŁ: To rzeczywiście tak wygląda, czy kończy się na ciekawym zamyśle? Udaje Wam się z nimi komunikować, wpływać na ich decyzje?
JG: Jak najbardziej. Przykładowo, niedawno zrodził się pomysł, żeby w Krakowie zlikwidować młodzieżowe domy kultury. Kiedy zapytano nas o zdanie, całkowicie się temu sprzeciwiliśmy, dzięki czemu nie doszło to do skutku. Podobnie było w przypadku postulatu dotyczącego usunięcia biletów 20-minutowych, do którego także podeszliśmy bardzo krytycznie. Wiadomo, że czasem musimy zadowolić się zwykłym „dziękujemy za Waszą opinię”, ale najczęściej nasze stanowisko ma dla nich naprawdę duże znaczenie.
MŁ: W takim razie, w jaki inny jeszcze sposób uczestniczycie w życiu publicznym Krakowa?
JG: Działamy na wielu płaszczyznach – od akcji charytatywnych, przez ekologiczne (na które w ostatnim czasie zwracamy szczególną uwagę), po prorządowe – a w 2014 roku organizowaliśmy nawet debatę kandydatów na prezydenta miasta. Oprócz tego co roku bierzemy udział w Szlachetnej Paczce i zbiórce Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a rok temu zainicjowaliśmy też licytację rzeczy radnych. Uzyskane z niej fundusze przekazaliśmy na rzecz fundacji La Fauna, a udało nam się wtedy zebrać 2000 złotych.
MŁ: Nad czym aktualnie pracujecie? Jakie są Wasze najbliższe plany?
JG: Jeszcze w październiku odbędzie się konferencja klimatyczna „Młodzi z klimatem”, na którą zaprosiliśmy m.in. przedstawicieli krakowskich SU. Mamy zamiar przeprowadzić warsztaty, a następnie symulację dla uczestników, aby Ci mogli zrozumieć z jak dużego kalibru wyzwaniami mierzą się samorządy w walce o klimat, a także samodzielnie pomyśleć nad tym, w jaki sposób można rozwiązać aktualne problemy edukacji klimatycznej. Zaplanowaliśmy również sporo projektów artystycznych, jak np. nazywany przeze mnie na razie roboczo projekt „Kawał Sztuki”, umożliwiający młodzieży rozwój i zaprezentowanie swoich umiejętności artystycznych. Planujemy też – za sprawą kilku inicjatyw – zwrócić uwagę na to, jak ważny powinien być dla nas zdrowy, aktywny tryb życia. Oczywiście zobaczymy czy uda nam się wszystko zrealizować, bo rok temu – mimo ogromnych chęci i ciekawych pomysłów – pandemia mocno ograniczyła działania Rady.
MŁ: A jaka jest Twoja historia związana z MRK? Kiedy zacząłeś się tym interesować i w jaki sposób zostałeś jej wiceprzewodniczącym?
JG: Zaczęła się ona od objęcia funkcji radnego w Młodzieżowej Radzie dzielnicy Krowodrza. Tam poznałem Patryka Golbę-Zawadzkiego czyli długoletniego młodzieżowego radnego, który, można powiedzieć, zaintrygował mnie. Teraz jesteśmy bliskimi przyjaciółmi ale wtedy patrzyłem na niego z pewnym respektem. Na dobrą sprawę wszystko zawdzięczam tegorocznej przewodniczącej MRK – Jadzi Mizerskiej, którą uznaje za mojego osobistego „popychacza do aktywności społecznej” (śmiech) jak i największy autorytet w tych sprawach. Radnym MRK pierwszy raz, niestety bezskutecznie, próbowałem zostać w zeszłym roku. Reprezentantem naszej szkoły w Radzie został za to inny uczeń Nowodoworka – Kuba Krok. Udało się natomiast dostać do Rady w tym roku, a w dodatku na pierwszej sesji zostałem wybrany na wiceprzewodniczącego.
MŁ: Za co jesteś teraz odpowiedzialny?
JG: Jako że wchodzę w skład prezydium Rady, nasze działania mają raczej kolektywny charakter, tzn. obowiązki wykonujemy wspólnie - wiceprzewodniczących jest trzech, a do tego dochodzi jeszcze sekretarz i wspomniana przeze mnie przewodnicząca. Choć nie skłamię, gdy powiem, że my mamy najwięcej pracy. Zajmujemy się m.in. zarządzaniem pracy w radzie, mobilizowaniem do niej innych radnych, przewodniczymy obradom, a także uczestniczymy w komisjach roboczych. No i rzecz jasna, wykonujemy mnóstwo czysto „papierkowej” roboty, polegającej głównie na wypełnianiu i przesyłaniu kolejnych dokumentów, co – krótko mówiąc – stanowi tą mniej interesująca część naszej pracy (śmiech).
MŁ: Domyślam się zatem, że raczej nie masz przesadnie dużo czasu wolnego.
JG: To fakt często czuję się całkowicie wyczerpany, ale i tak średnio 8-10 godzin w ciągu tygodnia zostaje mi na jakieś inne aktywności, więc z drugiej strony, fatalnie nie jest. Poza tym, bywają takie tygodnie, kiedy akurat nie mamy zaplanowanych tylu obrad ile zazwyczaj, dzięki czemu automatycznie mam więcej czasu na ogarnięcie np. szkolnych obowiązków.

MŁ: Nawiązując do tego – dostajesz jakieś wparcie od nauczycieli z Nowodworka? Pomagają Ci się z tym wszystkim, jak sam powiedziałeś, „ogarniać”?
JG: Właściwie to nie, ale wynika to z faktu, że nie wiedzą jak dużo pracuję poza szkołą. Na pewno byliby wyrozumiali jeśli bym ich o coś poprosił, choć chyba jeszcze mi się to nie zdarzyło. Myślę, że gdybym zapomniał zrobić jakieś zadanie, bo np. poprzedniego dnia wróciłem z obrad do domu około 21, to na pewno nie wydaliby na mnie wtedy wyroku śmierci, a zrozumieli, że tym razem faktycznie średnio miałem możliwość, aby się z poszczególnych obowiązków wywiązać.
MŁ: Zaglądając na chwilę za kulisy – wspominałeś już o jednym z ważniejszych punktów Waszej pracy, czyli organizacji i przeprowadzaniu obrad. Jestem ciekawy, jak one przebiegają.
JG: Kluczowy jest ustalony przez przewodnicząca porządek obrad. Informuje ona o tym, kto, kiedy i co będzie chciał ogłosić, a następnie dochodzi do konfrontacji tego pomysłu z opiniami radnych. Potem toczy się już otwarta dyskusja, podczas której zastanawiamy się wspólnie nad tym, na ile dany projekt/pomysł ma sens i ewentualnie jak najlepiej będzie można go zrealizować. Są i takie przypadki, gdzie dłuższa dyskusja jest niepotrzebna i decyzja dotycząca wprowadzenia czegoś w życie zostaje podjęta na drodze szybkiego głosowania.
MŁ: Skoro działasz w sferze polityki, to czy miałeś kiedyś okazję spotkać się, posłuchać, a może zamienić kilka zdań z kimś rozpoznawalnym z polskiej sceny politycznej?
JG: Kilka lat temu udało mi się porozmawiać chwilę z Lechem Wałęsą, czy też z Jackiem Majchrowskim, którego ostatnio nawet mijałem jak wychodziłem z urzędu. Oprócz tego wymieniliśmy się „dzień dobry” z Andrzejem Dudą (śmiech).
MŁ: Na sam koniec - co powiedziałbyś komuś, kto zastanawia się nad wypróbowaniem swoich sił jako radny w Młodzieżowej Radzie Krakowa?
JG: Przed wszystkim, przed podjęciem takiej decyzji warto przyjść na otwartą sesję, żeby zobaczyć jak to wygląda i sprawdzić, czy będzie Ci to sprawiać jakąkolwiek przyjemność. Jeżeli jesteś przekonany że tak, musisz wiedzieć o tym, ile realnie czasu i sił trzeba na to poświęcić. Jest to naprawdę olbrzymie obciążenie. Oprócz tego, przyda się na pewno umiejętność swobodnego wypowiadania się na forum, kreatywność i – co chyba najważniejsze – chęć do działania. Na pewno nie jest to dla każdego, zresztą zdarza się, że radni rezygnują z mandatu z powodu natłoku obowiązków, ale zdecydowanie zachęcam każdego, kto uważa, że ma coś ciekawego do zaproponowania. W końcu im więcej pomysłów, tym większe możliwości!
MŁ: Myślę, że to zdanie idealnie podsumowuje naszą rozmowę, za którą bardzo Ci dziękuję!
JG: Również dziękuję i mam nadzieję, że uda nam się kogoś zainspirować do zaangażowania się w przyszłym roku w działalność MRK!



Comments