top of page

Wywiad z Anną Pocztowską i Wojciechem Sieradzanem, prezydentką I LO i przewodniczącym SU V LO

  • Feb 23, 2021
  • 12 min read

Updated: Feb 25, 2021


O ile przed wywiadami zwykle nie piszę wstępów, tak w tym przypadku jestem zmuszony uczynić wyjątek. To wywiad dla naszej gazety szczególny, bo powstały we współpracy z Kurierem Zakładowym, gazetą V Liceum Ogólnokształcącego im. Augusta Witkowskiego w Krakowie. Skąd wziąłem nań pomysł? Ów zrodził się w mojej głowie już podczas październikowych kampanii wyborczych w V LO. Śledząc ich przebieg i jednocześnie przygotowując się do wywiadów z kandydatami z Nowodworskiego dziedzińca, miałem nadzieję, że może udałoby się nam zrobić wspólny projekt z Kurierem – zwołać spotkanie dwóch prezydentów i dwóch redaktorów z obydwu szkół, i w tym gronie przeprowadzić rozmowę o współpracy. O współpracy do kwadratu, bo współpraca byłaby nie tylko tematem rozmowy, ale także jej istotą.

Tak więc, kiedy tylko dowiedziałem się o powstaniu SKSŚ-u, wiedziałem, że lepszego momentu na taki wywiad mieć nie będę. Napisałem do Magdy Kłęczek… i oto on. Z tego miejsca chciałbym jeszcze raz serdecznie podziękować całemu Kurierowi Zakładowemu, licząc, że to nie ostatni „numer”, jaki razem wykręciliśmy.

Jacek Słomian



Wywiad przeprowadzono we współpracy z Kurierem Zakładowym:


Jacek Słomian | TNT

Magdalena Kłęczek | Kurier Zakładowy

Anna Pocztowska | Prezydentka I LO

Wojciech Sieradzan | Przewodniczący SU V LO


Jacek Słomian: Aniu, z tobą wywiad przeprowadziłem już w listopadzie i już w wieczór wyborczy gratulowałem ci zwycięstwa w wyborach. Tobie, Wojtku, nie miałem jeszcze okazji pogratulować, więc robię to teraz. Właściwie to oboje, razem z Magdą, wam gratulujemy. Ale rozmawiać będziemy nie o kampaniach ale o SKSŚ-u.


Magdalena Kłęczek: Dla przypomnienia, czym w ogóle jest SKSŚ?


Wojciech Sieradzan: Dziękuję za gratulacje. SKSŚ, czyli Stowarzyszenie Krakowskich Szkół Średnich, jest organizacją zrzeszającą krakowskie szkoły średnie. Przede wszystkim ma na celu reprezentowanie poglądów, zainteresowań i potrzeb uczniów liceów i techników z Krakowa, a także wzajemne integrowanie nas we wspólnych działaniach.


J.S.: Skąd wzięliście pomysł na tę inicjatywę?


W.S.: Kiedy chodziłem do podstawówki w Kielcach, podczas kampanii wyborczej padł pomysł, żeby stworzyć Kielecką Ligę Liceów, na wzór Ligi Warszawskiej. To wtedy zaciekawiłem się tym, czym to w ogóle jest. Wszedłem na stronę projektu i ta idea bardzo mi się spodobała, ale później przeleżała u mnie w „zamrażarce”, bo nie miałem wówczas możliwości, żeby coś takiego zrobić. Dlatego kiedy zaproponowano mi, żebym startował w wyborach na przewodniczącego SU V LO i kiedy zastanawialiśmy się nad tym, co zrobić dla uczniów, postanowiłem wykorzystać właśnie pomysł Ligi Liceów. Wcześniej Liga Warszawska Liceów zmieniła się w Stowarzyszenie Warszawskich Szkół Średnich (SWSŚ). Chcąc więc pokazać solidarność i jednolitość, uznaliśmy, że również przyjmiemy taką nazwę. I tak powstał pomysł na SKSŚ.


M.K.: Czyli SKSŚ realizuje tę samą ideę co Stowarzyszenie w Warszawie i różni się tylko literą w nazwie?


W.S.: Można tak powiedzieć. To znaczy, zamysł jest ten sam, czyli to, żeby szkoły bardziej angażowały się w działalność na arenie międzyszkolnej, aby samorządy nie zamykały się tylko na swoje podwórko. Oczywiście, działamy trochę inaczej od SWSŚ-u, nie inspirujemy się ich każdym działaniem. Po prostu spodobał się nam ten pomysł i chcieliśmy podjąć z nimi współpracę. Ale z punktu widzenia nazwy – rzeczywiście, „W” zmienia się na „K”.


M.K.: Które szkoły należą do Stowarzyszenia i czy każda chętna szkoła może dołączyć? Czym działalność SKSŚ-u będzie się różnić się od tego, co robiły K5 i K8?


W.S.: Aktualnie do Stowarzyszenia należy jedenaście szkół: I LO, II LO, V LO, VI LO, VII LO, VIII LO, STO, Rej, PALO, ZSM oraz ZSŁ.[1] Do Stowarzyszenia może przystąpić każda szkoła, która będzie chętna z nami współpracować. Oczywiście, mile widziana byłaby uprzednia zgoda jej dyrekcji, żebyśmy później nie wchodzili w jakieś konflikty, albo żeby później nie dochodziło do żadnych nieprzyjemnych sytuacji. To inicjatywa niezależna i trochę „ponadsamorządowa”.

Na pytanie o różnice SKSŚ-u od K8 odpowiadałem podczas całej kampanii wyborczej i jestem w tym wyćwiczony. (śmiech) Przede wszystkim, Stowarzyszenie ma być bardziej zorganizowane, mniej doraźne i bardziej stałe. Ma polegać również na tym, żebyśmy jako samorządy wobec niektórych problemów mogli zareagować szybciej i sprawniej, posiadając pewne i zorganizowane struktury. Chcemy być gotowi na podejmowanie inicjatyw, być „siłą szybkiego reagowania”, ustalać wspólny plan współpracy międzyszkolnej, a także działać nie tylko na swoim podwórku, ale na rzecz całej społeczności uczniowskiej. Już niedługo będziemy startowali z programem zniżek dla wszystkich uczniów szkół członkowskich, powstanie również nasza strona internetowa. Więcej szczegółów na razie nie będę zdradzał, sami zobaczycie!


J.S.: Wspomniałeś, że dużo o SKSŚ mówiłeś podczas swojej kampanii wyborczej. Powiedziałeś wtedy, że nie tylko zaczerpnęliście pomysł z Warszawy, ale także skontaktowaliście się z SWSŚ, które obiecało wam pomoc merytoryczną. Jak wyglądało to spotkanie i w jaki sposób możecie liczyć na ich pomoc?


W.S.: Kiedy zaczęliśmy się w ogóle zastanawiać, czy coś takiego byłoby możliwe do zrobienia w Krakowie, to pierwszą rzeczą, którą uznałem za konieczną, było właśnie skontaktowanie się z przewodniczącą zarządu SWSŚ, żeby dowiedzieć się jak wyglądały początki ich organizacji, jak wyglądają jej struktury. Niestety, rozmawialiśmy tylko przez telefon, ze względu na dużą odległość, a także na obowiązujące rządowe obostrzenia. Jeżeli chodzi o pomoc merytoryczną, to dowiedzieliśmy się np. jak możemy pozyskać sponsora dla naszej organizacji, dostaliśmy również – i wciąż otrzymujemy – dużą pomoc w zakresie stworzenia strony internetowej tak, aby odpowiadała naszym potrzebom. Chcemy, żeby te strony nie różniły się bardzo od siebie, oczywiście oprócz treści. Ponadto dostaliśmy wiele inside’ów, które wynikają z ponadrocznej działalności ich Stowarzyszenia.


J.S.: Czyli już macie ustalone wewnętrzne struktury i stanowiska? Bo jak byłem na stronie SWSŚ-u, to w pierwszej kolejności był tam wymieniony założyciel Stowarzyszenia – najważniejsza osoba w organizacji. Macie już swojego „szefa”?


W.S.: Nie. Właśnie tym się różnimy, że my nie mamy założyciela. Ja w żaden sposób nie chciałem, żeby któraś ze szkół, bądź uczeń z jakiejkolwiek szkoły mógł być oskarżony o przywłaszczanie sobie pomysłu. Uważam, że najlepiej będzie się nam pracowało, jeśli to będzie nasz wspólny pomysł i jeśli wszystkie szkoły będą równe. Może nie taki zamysł był w Warszawie, ale myślę, że przy tworzeniu zupełnie nowej organizacji, która nie przekształca się z jednej w drugą, nie warto tworzyć takich stanowisk. Ja, co prawda, jestem przewodniczącym tego Stowarzyszenia, ale staram się, żeby każdy czuł się tutaj egalitarnie i swobodnie, żebyśmy byli otwartą organizacją i żeby nikt nie czuł się gorszy z powodu przynależności do jakiejkolwiek ze szkół.


J.S.: A ile osób wchodzi w skład Stowarzyszenia?


W.S.: W skład formalnych struktur wchodzą przedstawiciele szkół. Nie są to przewodniczący, ale „koordynatorzy”. Chcieliśmy, żeby ciężar tego obowiązku nie spoczywał tylko na przewodniczących, którzy mają wystarczająco dużo pracy wewnątrzszkolnej, dlatego powołaliśmy stanowiska na kształt „Ministrów Spraw Zagranicznych”, którzy będą osobami kontaktowymi. Oczywiście, przewodniczący również odgrywają bardzo ważną rolę – mamy grupę na Messengerze zarówno z przewodniczącymi, jak i z koordynatorami, ponieważ opinie „głów samorządów” wciąż są dla nas niezwykle istotne. Tworzymy środowisko, w którym wspólnie podejmujemy decyzje i jesteśmy dobrze zintegrowani, co przekłada się na naszą pracę.


M.K.: Jesteście zadowoleni z akcji już przeprowadzonych przez Stowarzyszenie i odzewu ze strony uczniów? Do tej pory udało wam się przeprowadzić charytatywny Licealny Swap, walentynkowy Speed-dating & friending i Pocztę Walentynkową.


Anna Pocztowska: Jeżeli chodzi o rozgłos Licealnego Swapu, to staraliśmy się, żeby wszędzie trafiły informacje do uczniów. Opiszę to prostym schematem. Wiemy, jak wyglądają czasy pandemiczne i jak wygląda czas nauki zdalnej. Liczyliśmy się więc z tym, że ogłoszenie takiej zbiórki online, a nie w szkole, będzie charakteryzowało się mniejszym zaangażowaniem. Chociaż ja się tutaj troszkę przeliczyłam. Myślałam, że kompletnie nikt się tym nie zainteresuje ze względu na naprawdę niski rozgłos różnych konkursów, koncertów czy innych akcji online u nas w szkole. Dlatego w tym przypadku jestem pozytywnie zaskoczona, bo widziałam, że ludzie angażują się w te rzeczy. To działa i to jest chyba najważniejsze. Co prawda, robimy dobry uczynek dla planety i drugiego człowieka, więc wydawałoby się, że ten rozgłos mógłby być większy, ale liczymy się z wszelkimi niedogodnościami pandemii. Nie każdy jest na miejscu, tu, w Krakowie, a jest sporo uczniów, którzy w ogóle mieszkają poza naszym województwem. Dlatego ja się cieszę. Jeżeli chodzi o udział naszej szkoły w SKSŚ, to jestem zadowolona. Zwłaszcza, że nie jestem radną, ale przedstawicielką szkoły jako prezydentka. Bo rzeczywiście dużo osób pytało się mnie o tę akcję i wiem, że się w to zaangażowali.


W.S.: Ja jeszcze odniosę się do Walentynek i Speed-datingu & friendingu, czyli do projektu, który okazał się bardziej kontrowersyjny i wywołał masę różnych opinii w mediach uczniowskich. Wiemy, że to było coś nowego, co wcześniej nie pojawiło się w naszej tradycji speed-datingowej. Jednakże przed organizacją tego wydarzenia w ramach SKSŚ-u, najpierw przeprowadziliśmy je w Piątce, a następnie przeprowadziliśmy ankietę ewaluacyjną wśród jego uczestników i poznaliśmy ich opinie, które były bardzo pozytywne. Uczniowie byli zadowoleni, czuli się komfortowo. Podobało im się to, że mają choć namiastkę kontaktu z drugim człowiekiem i nie są ograniczeni do zwykłego pisania ze sobą. Moim jedynym apelem do uczniów jest to, żeby się nie bali i próbowali czegoś nowego, bo może im się to spodoba. A jeśli nie, to zawsze istnieją inne formy – np. na Zoomie można pisać na czacie, jak już się nie chce używać kamer… (śmiech) Co do Walentynek, no to, Aniu, zobaczymy jak te walentynki wyjdą…[2]


A.P.: Jeżeli chodzi o Nowodworek, to pod postami na Wallu czy Info nie pisze wiele osób. O wiele więcej pisze do mnie w wiadomościach prywatnych. Dużo Nowodworczyków się mnie pytało, w jakich godzinach mogą przynosić pocztę walentynkową, więc podejrzewam, że są po prostu zainteresowani. Nie chcę skłamać, ale około 25/30 osób do mnie napisało w tej sprawie i bardzo mnie to cieszy. Trzeba podkreślić jeszcze jedną rzecz. To, że jest to międzyszkolne wydarzenie, wcale nie znaczy, że nie można sobie wysyłać walentynek w tej samej szkole: „Jestem z Nowodworka i wysyłam do Nowodworka”, „Jestem z Piątki, wysyłam do Piątki” – to też tak działa. Zobaczymy jak będzie pierwszego dnia, ale jestem nastawiona pozytywnie. Wiem, że osoby, które to organizują, już stricte na miejscu, stacjonarnie, też są nastawione na duży rozgłos, więc zobaczymy. Wydaje mi się, że dobrze to wyjdzie.


M.K.: Jakie będą następne akcje Stowarzyszenia? Podczas kampanii wyborczej mówiłeś, Wojtku, o wspólnych półmetkach oraz o Krakowskiej Lidze Debatanckiej. Wiem, że nie chcesz za dużo zdradzić, ale może mógłbyś uchylić choć rąbka tajemnicy?


W.S.: Oczywiście, zdradzę. Podczas kampanii starałem się o tym mówić w taki sposób, żeby nie wyszło, że półmetki będziemy organizowali w środku pandemii, bo do tego oczywiście nie dojdzie. Byłoby jednak wyśmienicie, gdybyśmy w przyszłości mogli coś takiego zorganizować. To jest moje małe marzenie. Co do Ligi Debatanckiej, to ustalamy to z Krakowskim Stowarzyszeniem Mówców, więc możecie być spokojni, że coś takiego powstanie i że będzie to fajne wydarzenie dla debatantów. Można powiedzieć, że to będzie debatancki odpowiednik Playareny[3], funkcjonującej już w Krakowie. A co do następnych akcji, to mamy też coś dla miłośników przedsiębiorczości i dla zainteresowanych biznesem, ale to zobaczycie już niedługo.


A.P.: To ja jeszcze zdradzę coś od siebie. To się wpisuje w nasze struktury. To, co ja chcę zorganizować będzie w ogóle pierwszym tego typu wydarzeniem w Polsce. Jest to Międzyszkolny Turniej Cheerleaderek. Dla mnie to jest coś naprawdę ważnego dlatego, że nie wiem, czy wiecie, ale ja jako mała dziewczynka sama byłam cheerleaderką.


W.S.: Wszyscy to wiedzą!


A.P.: Oprócz tego, moje przyjaciółki są obecnie cheerleaderkami, są też w sekcji sportowej. I zastanawiając się nad moimi postulatami, tworząc cały program, zapytałam się ich: „Dziewczyny, a co możecie sobie przypisać?” Na co odpowiedziały: „Marzy się nam turniej cheerleaderek”. Rywalizujemy tylko z Piątką i Dwójką, a inne szkoły są kompletnie zamknięte, choć też mają drużyny. Początkowo zastanawiałam się nad zorganizowaniem tego turnieju w maju, ale wtedy też pewnie będziemy uwięzieni w domach. Planuję więc to zrobić albo w czerwcu, albo na samym początku września..


W.S.: Ja tylko dodam, że pojawiło się światełko w tunelu. Jakiś czas temu Ministerstwo Zdrowia ogłosiło, że przyśpieszy szczepienia dla nauczycieli. Dzisiaj wystartowała na nie rejestracja i 12 lutego będą już pierwsze szczepienia. I ma to potrwać do końca marca.


A.P.: W takim razie trzymam kciuki i mam nadzieję, że Turniej wystartuje za mojej kadencji. Później, jakbyśmy to robili w październiku, listopadzie czy w grudniu, to trzeba byłoby to zrobić w zamkniętej hali. A jak nam się wpisze 7 szkół, to gdzie to zrobimy? W Tauron Arenie? (śmiech) Nasz dyrektor jest na „tak” i powiedział, że jest nawet za tym, żeby zorganizować Puchar Polski i stworzyć federację, która wywodziłaby się właśnie z Nowodworka. Dlatego jestem do tego optymistycznie nastawiona. To jest też jeden z większych projektów, bo swój udział zadeklarowały już II LO, V LO i VI LO. Z tego, co wiem, to pozostałe szkoły mają stworzyć własne drużyny. Ja trzymam kciuki za nasze krakowskie szkoły, a może również za te spoza województwa? Być może będzie chciał się wpisać ktoś spoza Małopolski…


J.S.: To naprawdę iście imperialistyczne plany. Niestety, tak jak powiedziałaś, ich realizacja jest ściśle powiązana z sytuacją pandemiczną. Z kolei debaty, o których mówił Wojtek, z powodzeniem KSM organizuje zdalnie. Jakie jeszcze organizujecie akcje? Czy wśród nich są kolejne, które zorganizować można tylko stacjonarnie, albo które można zrobić także online?


W.S.: Póki co, staramy się, aby wszelkie nasze akcje były jak najbardziej przystosowane do obecnych realiów. Na pewno będziemy organizować coś, co można nazwać cyklem spotkań z inspirującymi ludźmi. To na pewno będzie możliwe do przeprowadzenia online. Wiemy z doświadczenia, że zawsze jest problem z frekwencją na tego typu wydarzeniach w szkołach, dlatego organizacja tego zdalnie pomogłaby w dotarciu do większej liczby osób. To jest jedna rzecz. No i debaty, i to, co powiedziałem o przedsiębiorczości również nam się uda zrobić online. To druga.


A.P.: Bo tak naprawdę my staramy się przystosować. Wiadomo, że są projekty, które wymagają stacjonarnego i fizycznego odbioru. Takie umieściliśmy w pierwszym „koszyku” zaplanowanych przez nas wydarzeń. Mamy też drugi, w którym są wydarzenia możliwe do zorganizowania online. Dopóki będziemy w domach, to właśnie z niego będziemy się starać wyciągnąć jak najwięcej. Natomiast kiedy już wrócimy do szkoły, zaczniemy korzystać z pierwszego koszyka, a właściwie tylko z niego. Będziemy obserwować sytuację.


J.S.: A co było największym wyzwaniem logistycznym w planowaniu tych wszystkich rzeczy?


W.S.: Najtrudniejsze było zebranie tego wszystkiego w całość. Zintegrowanie we wspólnych działaniach koordynatorów oraz przewodniczących. Zachęcenie ich do tego, żeby w ogóle chcieli to wszystko robić i żeby poczuli że to też jest ich, a nie że inicjatywa znowu wyszła z tej okropnej Piątki… (śmiech)


Wszyscy: (śmiech)


W.S.: ...ale bardzo się cieszę, że oni wszyscy zaczęli się tym interesować i z tym solidaryzować. Szkoły członkowskie są bardzo zaangażowane w działanie na rzecz tej organizacji. To było chyba najtrudniejsze.


A.P.: Mnie też się właściwie wydaje, że w końcu pomiędzy naszymi szkołami, pomiędzy Jedynką i Piątką, ten odwieczny topór wojenny został zakopany. Bo K5 i K8 aż tak się nie integrowały. W zeszłym roku, kiedy byłam w SU i kierowałam sekcją charytatywną, nie czułam tej integracji pomiędzy liceami, a szczególnie między nami a V LO. Nigdy też nie chciałam, żeby utworzyła się jakaś chora rywalizacja i niechęć. Ok, możemy sobie na żarty rywalizować i tak dalej, ale nie żeby to się przeradzało w coś poważnego. I ja, wkraczając w tę kadencję, bałam się tego. Bałam się nie innych liceów, ale…


W.S.: ... groźnego przewodniczącego. (śmiech)


A.P.: (śmiech) No właśnie, jak to się mówi, odwiecznego wroga ze Studenckiej. Więc ja się po prostu tego bałam, ale teraz widzę i cieszę się, że Stowarzyszenie nas bardzo zintegrowało.


W.S.: Ja na przykład jeszcze nie poznałem Ani offline, a już ją bardzo polubiłem i nie mogę się doczekać, aż się spotkamy. Naprawdę.


J.S.: Z Anią tak to właśnie jest. (śmiech)


A.P.: Ja też, ja Wojtka znałam tak naprawdę tylko z opowieści.


W.S.: Ojejku, to źle wróży! (śmiech)


A.P.: Ale osobiście nie poznałam, w przeciwieństwie do innych kandydatów[4], np. Mai Kędzierskiej. Ale widzę, że jest dobry wydźwięk, bo, tak jak mówię, SKSŚ bardzo nas zintegrowało. I poznałam nowych ludzi, to także duża zaleta.


M.K.: Ale żeby nie było tak kolorowo… Mówicie dużo o integracji, że między Piątką a Jedynką został zakopany odwieczny topór wojenny, ale przecież zdrowa rywalizacja jest potrzebna. W tym roku jej nie było, nie było Turnieju Noworocznego. Ten Turniej to coś jedynego w swoim rodzaju, pozwala nam poczuć ducha tych zmagań. Przynajmniej ja tak zapamiętałam tę propagandę antynowodworską w pierwszych miesiącach pierwszej klasy. Tegoroczne pierwszaki nie miały okazji poznać tej atmosfery… Czy planujecie Zimną Wojnę online?


A.P.: Chciałabym to zorganizować, właśnie dla tych pierwszaków, żeby poczuli ten dreszczyk emocji, żeby poczuli rywalizację na boisku i żeby też się zagrzewali do tej walki. Żeby można było później o tym mówić… Ale wolałabym zrobić to stacjonarnie. Obserwuję sytuację związaną z koronawirusem i wydaje mi się, że w okolicy czerwca te obostrzenia mogą się już poluzować. Kadencja trwa 12 miesięcy, tak jak to Wojtek powiedział na debacie[5], więc myślę, że uda nam się przeprowadzić turniej pocovidowy. Nie chciałabym robić tego online.


W.S.: Możemy zrobić nawet turniej pokojowy.


A.P.: Turniej pokojowy! Też może być, jak najbardziej!


J.S.: Turniej pokojowy odpada. W pokoju się nie zmieścimy, to musi być arena.


W.S.: (śmiech) No, to prawda. To musi być jednak pocovidowy.


M.K.: A czy oprócz Turnieju Noworocznego planujecie jeszcze jakieś postcovidowe akcje?


W.S.: Prawdę mówiąc, ja uważam, że naprawdę bardzo fajnie byłoby zintegrować uczniów w taki sposób, żeby zorganizować akcję charytatywną, która musiałaby zgromadzić wolontariuszy ze wszystkich szkół członkowskich. Uważam, że nic tak bardzo nie jednoczy jak czynienie wspólnego dobra.


A.P.: Ja jeszcze się na ten temat wypowiem. Będąc w sekcji charytatywnej w poprzednim SU, rozmawiając z różnymi osobami od nas ze szkoły i też z byłymi prezydentami, doszłam do takiego wniosku, że faktycznie akcje charytatywne mają większy rozgłos jeśli się je robi międzyszkolnie.


Zauważyłam to na przykład na Turnieju Noworocznym, gdzie kwota jaką zebraliśmy biła na łopatki. To był tylko jeden dzień i sześć osób, które zbierały pieniądze do puszek. Wtedy rzeczywiście poczułam, że w grupie jest siła. Dlatego wydaje mi się, że im więcej tych szkół, tym bardziej będziemy mogli pomóc. Więc jeżeli chodzi o akcje charytatywne, to ja to gdzieś mam w głowie rozplanowane. Wiem, że myślą o tym również inni przedstawiciele szkół SKSŚ, rozmawiałam o tym z Zosią Olszak, ze Stefanem Opalskim…[6]


W.S.: Pozdrawiamy serdecznie!


A.P.: Tak, pozdrawiamy. Te akcje charytatywne na pewno będą się działy, bo chcemy pomagać i uważam, że to bardzo dobra droga do integracji.


J.S.: A czy pamiętasz ile zebraliście wtedy pieniędzy? Na Zimnej Wojnie?


A.P.: Wydaje mi się, że około 3 tys. złotych…


J.S.: Wow!


A.P.: I to w jeden dzień.


J.S.: To nie był jeden dzień! To było pół dnia, to było kilka godzin!


A.P.: No tak, to było kilka godzin i pani z PCPM-u[7], która później odbierała ode mnie te pieniądze, powiedziała, że to naprawdę niespotykane. To zasługa nauczycieli, dyrekcji i oczywiście uczniów.


J.S.: Przekonaliście mnie, że Stowarzyszenie Krakowskich Szkół Średnich może zrobić wielkie rzeczy, oby faktycznie tak było. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko trzymać za was kciuki. W imieniu swoim i Magdy, bardzo wam dziękuję za tę rozmowę!


A.P.: Ja również dziękuję.


W.S.: Ja także.




[1]Nazw liceów opisanych cyframi rzymskimi nie trzeba tłumaczyć. Natomiast STO – III Społeczne Liceum Ogólnokształcące STO, Rej – VII Prywatne Liceum Ogólnokształcące, PALO – VIII Prywatne Akademickie Liceum Ogólnokształcące, ZSM – Zespół Szkół Mechanicznych, ZSŁ – Zespół Szkół Łączności – przyp. red.


[2]Wywiad został przeprowadzony jeszcze przed 14.02.2021 r. – przyp. red.


[3] Playarena to rozgrywki piłki nożnej, gdzie drużyny na spotkania umawiają się przez stronę internetową. – przyp. red.


[4] Kandydatów w wyborach na przewodniczącego SU V LO – przyp. red.


[5] Debata Wyborcza V LO – przyp. red.


[6] Zofia Olszak to prezydentka VI Liceum Ogólnokształcącego, Stefan Opalski to przewodniczący SU VII Prywatnego Liceum Ogólnokształcącego – przyp. red.


[7] Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej – przyp. red.



Comments


© The Nowodworek Times 2026 

All rights to graphics, articles and overall design of the website are reserved to The Nowodworek Times by I Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie

bottom of page