top of page

W obiektywie Cz. 1 „Co to jest film?”

  • Feb 23, 2021
  • 3 min read


Film niedawno obchodził swoje 125. urodziny. Pojawiła się więc bardzo dobra okazja do tego, żeby rozpocząć nową serię poświęconą filmowi właśnie. Długo zastanawiałam się

od czego powinnam ją zacząć. W końcu doszłam do wniosku, że trzeba zacząć od zadania dwóch ważnych pytań: czym tak naprawdę jest film i czy jako jednostka mogę poprawić jego odbiór?


Według Wikipedii film to „seria następujących po sobie obrazów z dźwiękiem, lub bez, wyrażających określone treści, utrwalonych na nośniku wywołującym wrażenie ruchu”.

Nie wydaje mi się to jednak dostatecznie satysfakcjonującą definicją, postaram się zatem przedstawić szerszą perspektywę.


Opinie na temat filmu zmieniały się przez lata wielokrotnie. Pierwsze wypowiedzi traktują go jako technologiczną ciekawostkę, iluzję optyczną lub białego królika, którego magik-montażysta wyjmuje ze swojego kapelusza-stołu montażowego. Filmowi

nie pomagało również podejście producentów do niego jako do łatwego i szybkiego zarobku. Jednak z czasem coraz więcej ludzi z sercem wkroczyło do branży. Produkcje zaczęły zmieniać się w bardziej nam znaną wersję siebie, czyli w intrygującą mieszaninę fabuły, obrazu oraz dźwięku . Ludzie zaczęli zastanawiać się, jak można inaczej określić film. W 1919 roku Louis Delluc napisał:


Od paru miesięcy mówi się, nie bez odrobiny emfazy: piąta sztuka. Sztuka, oczywiście, to będzie sztuka. Tylko czy rzeczywiście będzie to piąta sztuka? Wahamy się,

czy ją klasyfikować w rzędzie ostatnich wśród sztuk pierwszej rangi, czy między pierwszymi drugiej rangi. Czy kino jest kuzynem sztuki wypalania na drzewie, szydełkowania

i kalkomanii? Czy też możemy odeń oczekiwać tych samych błysków geniuszu

co od poezji, muzyki, rzeźby i sztuki barw?*


W tym fragmencie wypowiedzi widać niepokoje i rozterki związane z pojawieniem się tego nowego, jak na tamte czasy, wynalazku. Niepewność ta nie trwała jednak zbyt długo, bo wkrótce film zaczęto określać mianem dziesiątej muzy. Postać montażysty dalej była gloryfikowana i powszechnie uznawana za swoistego ojca i kreatora filmu, jednakże coraz częściej zwracano uwagę na relację kina z samym człowiekiem, jako z twórcą i odbiorcą jednocześnie.


W roku 1924 Karol Irzykowski napisał, że kino jest widzialnością obcowania człowieka

z materią*. Jego słowa miały zmienić pojmowanie filmu na zawsze. Późniejsi filmoznawcy nie zastanawiali się już „czy” kino jest sztuką, ale „w jaki sposób” kino nią jest. Na temat filmu – jego roli i funkcji społecznej, czy też specyficznego charakteru – sformułowano setki mniej lub bardziej efektownych teorii, praw i aforyzmów.

W tym okresie zaczęto także zwracać również uwagę na plastyczność świata przedstawionego i władzę człowieka w tworzeniu nowej innej rzeczywistości, coraz bardziej różniącej się od znanego nam świata. Ricciotto Canudo w 1923 roku napisał:


Ekranista powinien przemienić realność na podobieństwo własnego wewnętrznego marzenia. Żeby nadać formę swojej wizji, nie powinien on zadowalać się fotografowaniem tego, czy innego krajobrazu, lecz operować zorganizowanym światłem, żeby przedstawić stan duszy, a nie fakty zewnętrzne.*


Twórcy stali się „bogami” obrazu i o ile wcześniej odzwierciedlali jedynie świat naturalny, tak teraz faktycznie bawili się swoją pracą.


Film to również sposób komunikowania się. Chociaż już wcześniej uznano

go za jeden z najbardziej uniwersalnych języków, dział semiotyki filmu jako takiej rozwinął się dopiero w latach 60. XX wieku. Do trudności w określeniu jego dokładnych zasad i praw przyczyniła się sama jego forma, która, choć przystępna i zrozumiała dla większości widzów, znacząco różni się od języka werbalnego. To obszerne zagadnienie, które (w zarysie) będę omawiała w kolejnych częściach serii. Dość powiedzieć, że leżąca przede mną książka

o tytule „Gramatyka języka filmowego” ma blisko 600 stron. A przecież jest zaledwie streszczeniem wiedzy na temat tego zagadkowego języka i mieszczą się w niej tylko ogólne uwagi na temat montażu, dialogu oraz ruchu kamery.


Film jest tajemniczym i stosunkowo nowym medium. Ponadto może się wydawać także mistycznym rytuałem. Przez około dwie godziny zmusza nas do nieruchomego siedzenia w jednym miejscu, z rodziną, z ukochanymi, albo i samotnie. W oparciu

o śledzoną akcję buduje w nas swój wewnętrzny świat interpretacji i spostrzeżeń.

A ostatecznie skłania do nas przemyśleń. Te z kolei mogą pokrywać się w znacznej mierze z zamysłami reżysera, jak i kompletnie się od nich różnić… i to wcale nie jest złe.

Ale o tym już w następnym artykule.


Olga Pabisek

grafika - Filip Adamus


*Alicja Helman, Co to jest kino? – panorama myśli filmowej, Wyd. Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1978

Comments


© The Nowodworek Times 2026 

All rights to graphics, articles and overall design of the website are reserved to The Nowodworek Times by I Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie

bottom of page