top of page

„Polański, Horowitz. Hometown”- recenzja filmu

  • Oct 11, 2021
  • 2 min read




W literaturze i kinematografii powstało wiele pozycji, które bazują na retrospekcji. Odwoływanie się bowiem do prawdziwych wydarzeń z przeszłości nabiera wtedy bardziej osobistego charakteru i uwierzytelnia snutą tam opowieść. Słuchanie takich historii, w których ktoś wraca do bolesnych doświadczeń, które musiało się przejść na własnej skórze, zawsze mnie porusza.


Taką właśnie retrospekcję przedstawia film pod tytułem „Polański, Horowitz. Hometown”, w reżyserii Mateusza Kudły i Anny Kokoszki-Romer. Swoją premierę miał 30 maja bieżącego roku w ramach Krakowskiego Festiwalu Filmowego, podczas którego zdobył nagrodę publiczności. W trakcie 75-minutowego seansu odbiorca może usłyszeć rozmowy dwóch przyjaciół – znakomitego fotografa Andrzeja Horowitza oraz światowej sławy reżysera Romana Polańskiego. Obaj panowie, którzy poznali się jako mali chłopcy w krakowskim getcie w Podgórzu, po wielu latach spędzonych poza ojczyzną wrócili do Krakowa, by tam powspominać czasy swojego dzieciństwa.



O tych wspomnieniach można wiele opowiadać. Ja natomiast przedstawię parę momentów, które podczas oglądania szczególnie zapadły mi w pamięć. Pierwsze z nich były związane z dzielnicą Kazimierz. O ile o obu panach raczej trudno powiedzieć, że są to osoby religijne, o tyle powinno się zaznaczyć, że wywodzili się z religijnych żydowskich rodzin. Obaj otrzymali solidne wychowanie w duchu judaistycznych wartości. Horowitz na przykład wspominał swoją Bar Mitzwę* oraz częste modlitwy w synagodze Tempel przy Miodowej. W historii obu bohaterów filmu pochodzenie to ma ogromne znaczenie. Po 6 września 1939 roku, czyli po wkroczeniu Niemców do Krakowa, sytuacja tutejszych Żydów uległa drastycznej zmianie. Musieli oni zakładać charakterystyczne opaski, nie mieli wstępu do niektórych miejsc czy tramwajów.


To jednak nie należało do najtrudniejszych przeżyć z tego okresu. Szczególnie ciężko było po marcu 1941 roku, kiedy to wszyscy Żydzi zostali przeniesieni do Podgórza, gdzie zostało utworzone getto. Tam dopiero działo się piekło. Polański wspominał trupów leżących na ulicach, niewyobrażalny i z każdym dniem bardziej dający się we znaki ścisk oraz liczne choroby sąsiadów. Z drugiej strony przypomina on sobie próby przeczołgiwania się przez druty kolczaste oraz zakupy w „aryjskiej” cukierni poza gettem (czy jak to sam wymawiał, „giettem”). Te historie robiły na widzu tym większe wrażenie, że sami panowie rozmawiali o nich, przechadzając się właśnie przez były teren getta.


Ta część filmu bardzo mnie poruszyła. Jednak kolejna totalnie rozłożyła mnie na łopatki. Była tu bowiem mowa o bardzo trudnych sprawach. Polański wspominał ból, jaki przeżywał w chwili, gdy jego ojciec został złapany przez Niemców w łapance i pakowany do wozu biorącego ich do getta. Horowitz natomiast wspominał wywózkę do Oświęcimia, utratę mamy w tymże obozie, swoją ucieczkę stamtąd oraz pracę dla Oscara Schindlera. Szczególnie poruszający była scena, w której przymuszony poniekąd przez Polańskiego, pokazał wyraźnie wytatuowany numer obozowy.


Obejrzenie tego dokumentu było dla mnie nietypową lekcją historii. Wcześniej nie zgłębiałem się w biografię obu tych panów. Tutaj mogłem ją poznać z ich własnych ust. Film dobitnie mi uświadomił wagę historii, która bywa brutalna i skłania do refleksji. Jednocześnie byłem pełny podziwu dla takiego sposobu przedstawienia tejże historii. To, co mnie w tym szczególnie poruszało, to nie tylko sama treść tych scen, ale fakt, że historie te działy się niedaleko ode mnie. Po tych ulicach, gdzie trwało wojenne piekło, dzisiaj chodzę na lody, do restauracji czy po prostu na spacer. W takich chwilach rzadko zdaję sobie sprawę, że kamienie, po których stąpam, widziały tyle najgorszego. Gorąco zachęcam do obejrzenia tego filmu i chwili refleksji.

Wojciech Seweryn


Comments


© The Nowodworek Times 2026 

All rights to graphics, articles and overall design of the website are reserved to The Nowodworek Times by I Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie

bottom of page