top of page

Cesarzowa z tatuażem. Sisi, najbardziej postępowa kobieta XIX-wiecznych Austro-Węgier

  • Nov 1, 2025
  • 7 min read

Elżbietę Bawarską, czyli Sisi, znamy wszyscy z jej najsłynniejszego portretu jako piękną, młodą kobietę w białej sukni i gwiazdach we włosach. Postać żony Franciszka Józefa I, cesarzowej Austrii i królowej Węgier, pojawia się w wielu książkach, filmach i serialach, gdzie przedstawia się ją jako śliczną i uśmiechniętą monarchinię. Jednakże, jej biografia, styl życia oraz niezwykle ekstrawaganckie i odważne, jak na swoje czasy, decyzje sprawiały, że jej życie było czymś znacznie więcej, niż tylko pasmem dworskich obowiązków i dbałości o wygląd. 



„Drugi wybór” Franciszka Józefa

Żoną cesarza Austrii, Franciszka Józefa I, miała zostać starsza siostra Elżbiety - Helena Wittelsbach, nazywana pieszczotliwie Nene. Małżeństwo to zaplanowane było na długo wcześniej. Z tego też względu Sisi, w przeciwieństwie do siostry, nie była nigdy wychowywana według żelaznej etykiety, która powinna obowiązywać przyszłą cesarzową. Zdecydowanie nie była stereotypową „damą”, była nieujarzmiona i niezwykle wrażliwa, szczególnie na naturę.

W 1853 roku matka, Ludwika Bawarska, zabrała córki do Bad Ischl, miejscowości w Górnej Austrii na spotkanie matrymonialne, aby Nene zapoznała się z przyszłym mężem. Jednak w momencie, w którym Franciszek ujrzał piętnastoletnią wówczas młodszą siostrę wybranki, od razu się w niej zakochał. Oświadczył się Elżbiecie zaledwie dwa dni później, w dniu swoich 23 urodzin, 18 sierpnia 1853 roku.  Decyzja cesarza, choć niepodważalna, wywołała różne emocje. Między Sisi a Nene powstało napięcie, a ich matka była zaniepokojona, czy „dzika i nieułożona” córka sprawdzi się w nowej roli tak dobrze, jak mogłaby to zrobić jej starsza siostra. 

Franciszek Józef i Elżbieta Bawarska pobrali się niecały rok później, 24 kwietnia 1854 roku, w katedrze św. Stefana we Wiedniu. Sisi miała wtedy 16 lat, a jej mąż 23.

Miłość Franciszka Józefa do Sisi była czymś więcej niż tylko zauroczeniem od pierwszego wejrzenia. Trwała ona nieprzerwanie; była silna i głęboka. Nawet po śmierci ukochanej Franciszek nie ożenił się ponownie i bardzo tęsknił za swoją żoną. Niestety jego uczucie nie było w pełni odwzajemnione, gdyż Elżbieta nigdy nie pokochała dworu ani swojego męża. Jej serce tęskniło do wolności i natury, które miłowała i za którymi tęskniła.   

 


Wielkie kompleksy ikony piękna

Sisi była powszechnie uznawana za jedną z najpiękniejszych kobiet swoich czasów. Posiadała ona bowiem idealną cerę, delikatne rysy twarzy, kobiecą, szczupłą sylwetkę i przede wszystkim - włosy sięgające ziemi. Jej kreacje oraz fryzury stały się ikoniczne i były naśladowane przez kobiety w całej Europie, dziś bez wątpienia określilibyśmy ją mianem trendsetterki. Dbałość Sisi o wygląd miała jednak swoją drugą, ciemną stronę. Miała obsesję na punkcie figury. Przy wzroście ponad 170 cm., jej talia miała mniej niż 50 cm. Nosiła bardzo obcisłe, szyte na zamówienie gorsety, które ściskały jej żebra i blokowały oddychanie i krążenie. Ponadto regularnie się głodziła i miała objawy silnej anoreksji, przez co często słabła. Mimo, że wiedziała o swojej renomie najpiękniejszej kobiety w Austrii, przez całe życie utwierdzała się w swoich kompleksach.

Cesarzowa z niezwykłą starannością dbała o swój wizerunek. Wszystkie jej portrety były wyidealizowane i pokazywały ją w niemal eteryczny sposób (co nie zmienia faktu, że obrazy te nie kłamią, bo w istocie była bardzo piękna). Spośród wszystkich kompleksów Sisi, największy z nich stanowił jej wiek. Tak bardzo jej zależało, aby być nadal kojarzoną z piękną twarzą z czasów jej młodości, że w wieku 30 lat zakazała się fotografować w jakikolwiek sposób, a jej ostatni portret został wykonany, gdy miała lat 40. Ponadto w późniejszych latach życia nigdy nie odsłania swojej twarzy, ukrywając ją codziennie pod woalką lub parasolką.

Problemy z samoakceptacją i przesadnym perfekcjonizmem w sferze wyglądu wynikały z presji dworskiej; Sisi nigdy nie czuła się w pełni zaakceptowana w środowisku plotek, oceniających spojrzeń i dystyngowanego stylu życia. Bycie cesarzową nie było jej świadomym i własnym wyborem, co sprawiało, że przez większość jej życia była bardzo nieszczęśliwa i tęskniła za prawdziwym przeznaczeniem. 



Depresja i odebrane macierzyństwo

Choć Sisi została matką bardzo młodo, nigdy nie dano jej naprawdę poczuć, że dzieci należą do niej. Według dworskiej tradycji Habsburgów, to teściowa Zofia, a nie Elżbieta, przejęła kontrolę nad wychowaniem jej córek: Zofii i Gizeli. Dzieci mieszkały osobno, a cesarzowa mogła widywać je tylko za pozwoleniem, jakby była jedynie dodatkiem do dynastii, a nie matką. W 1857 roku zmarła córka Zofia. Środowisko obarczyło winą Sisi, zarzucają królowej, że dziecko pochorowało się przez jej podróże. Teściowa wykorzystała tę sytuację i odebrała wszystkie prawa rodzicielskie nieszczęśliwej cesarzowej. Mimo że Elżbieta nigdy zbytnio nie przywiązywała uwagi do dzieci i nie były jej głównym celem w życiu, to bardzo je kochała. Śmierć córki połączona z nieustannym wysłuchiwaniem, że to wszystko jej wina, wpędziły ją w głęboką depresję. Narodziny trzeciego dziecka, Rudolfa, który miał być następcą tronu, nie przyniosły ulgi. Chłopiec został jeszcze szybciej i jeszcze szczelniej odizolowany od matki, oddany pod surową, wojskową opiekę. Jej pierworodny syn również umarł za jej życia popełniając prawdopodobnie samobójstwo z kochanką. 

Sisi znienawidziła swoją teściową, która odebrała jej prawo do własnych dzieci i zniszczyła jej reputację. Elżbieta borykała się do końca życia z depresją i stanami lękowymi, co przelewała na papier w swoich wierszach i pamiętnikach. 



Niezależna, nawet od cesarza

Po dramatycznych sporach z teściową i odebraniu dzieci Sisi postanowiła odciąć się od dworu. Jednakże, już wcześniej nie miała w zwyczaju uczestniczyć w balach i przyjęciach. Była nawet nazywana „nieobecną cesarzową”. Aczkolwiek tym razem postanowiła podjąć bardzo stanowczy krok. Odważyła się postawić nie tylko swojemu mężowi, ale i cesarzowi Austro-Węgier. Postawiła przed mężczyzną ultimatum, że albo będzie mogła wyjeżdżać sama, kiedy chce i gdzie chce z dworu, albo wnosi o rozwód. Była to szokująca sytuacja, która wzbudziła mnóstwo kontrowersji. Mimo to, Franciszek Józef tak bardzo kochał Sisi, że zgodził się na wszystko. Odtąd ich drogi rozeszły się jeszcze bardziej i spędzali ze sobą mało czasu, będąc w stałej rozłące. Sisi często wyjeżdżała za granicę. Specjalnie dla niej został wybudowany Achilleon, mały, ale piękny pałac w Grecji, który miał być jej ucieczką i schronieniem. Sama Sisi była zafascynowana Grecją, w swoich pamiętnikach pisała, że to tam należy jej serce i dusza.



Włosy do ziemi

Najbardziej rozpoznawalnym atrybutem Sisi były jej imponujące, sięgające aż do ziemi włosy, które stały się, podobnie jak jej talia osy, kolejną obsesją. Cesarzowa myła włosy raz na 2 tygodnie, a czesanie i stylizacja zajmowały niekiedy cały dzień. Ważyły one pięć kilogramów i często były przyczyną okropnego bólu głowy. Gdy Elżbieta była w swoim pokoju lub spała, służba podwieszała je do sufitu, aby odciążyć jej skórę głowy i kark.

Pewnego razu, gdy Sisi oglądała spektakl w teatrze we Wiedniu, zwróciła uwagę na oryginalnie wykonane fryzury aktorek. Bardzo jej się spodobały, więc postanowiła skontaktować się z fryzjerką teatralną, którą była Fanny Feifalik. Fanny od razu zgodziła się zostać nadworną fryzjerką młodej cesarzowej, a między kobietami bardzo szybko zrodziła się przyjaźń. Obie uwielbiały wspólnie rozmawiać, narzekać na dworskie życie i razem wymyślać kolejne sposoby na ucieczkę z niego. Sisi czuła, że mogła zwierzyć się do Fanny ze wszystkiego, nie będąc oceniana. Co ciekawe, młoda fryzjerka była łudząco podobna do cesarzowej, a patrząc na nie mogłoby się wydawać, że są bliźniaczkami. 

Z czasem fryzury, które na głowie Sisi tworzyła Fanny, stały się absolutną ikoną mody, a wszystkie znamienite kobiety pragnęły takowe mieć. Fryzjerka Elżbiety stała się bardzo pożądana, a Sisi „wypożyczała” swoją przyjaciółkę bardzo rzadko, dla jedynie najbardziej zaufanych dam, a taki gest ze strony cesarzowej był uznawany za ogromny zaszczyt.



Tatuaż

Mało kto wie, że Sisi była jedną z pierwszych kobiet europejskich dworów, które zdecydowały się na tatuaż w czasach, gdy zdobienie ciała igłą kojarzone było z marynarzami, buntownikami i ludźmi z marginesu. Podczas jednej ze swoich licznych podróży morskich, gdzie na pokładzie statku na Morzu Śródziemnym cesarzowa poznała tatuażystę pracującego dla załogi. Zafascynowana ideą wolności, jaką symbolizowali marynarze, poprosiła go o wykonanie małego rysunku kotwicy, który został wytatuowany na jej ramieniu. Do końca jej życia o tatuażu wiedziała jedynie garstka osób. Z kolei, jeśli ten sekret wyszedłby na jaw, byłby to  skandal dla opinii publicznej. Po śmierci odkryto jej małą tajemnicę i dopiero po śmierci Sisi mogła ukazać swoją prawdziwą twarz. 

Tatuaż kotwicy dla Sisi był nie tylko modowym buntem, był symbolem niezależności i tego, że jej serce było wolne i należało do natury i morza. Jest to bez wątpienia kolejny dowód na to, jak bardzo nie spełniła się w swoim życiu na dworze.



Konie i sport

Kolejna z obsesji. Konie były dla Sisi prawdziwą pasją, a może nawet uzależnieniem. To właśnie w siodle czuła się naprawdę wolna i szczęśliwa. Potrafiła ona godzinami ćwiczyć jazdę, skoki i figury ujeżdżeniowe, doprowadzając swoje ciało do granic wytrzymałości. Dodatkowo, była ona uznawana za jednego z najlepszych jeźdźców w Europie. Uwielbiała ryzyko, pęd i przestrzeń, dlatego często uczestniczyła w trudnych polowaniach konnych i skokach, które dla kobiety w XIX wieku były czymś zupełnie niepojętym.

To właśnie podczas swoich licznych wypraw konnych na Węgrzech poznała hrabiego Gyulę Andrássyego, przystojnego arystokratę, bohatera narodowego i jednego z najważniejszych polityków węgierskich. Połączyła ich niezwykle silna, choć nigdy oficjalnie niepotwierdzona więź. Wspólna znajomość zaczęła się od wspólnych przejażdżek i rozmów o wolności. On rozumiał jej bunt, a ona podziwiała jego niezależność i odwagę.

Jazda konna stała się więc dla Sisi nie tylko pasją, ale i sposobem na ucieczkę w świat emocji, których nie mogła wyrazić publicznie. W siodle odnajdywała wolność, a w towarzystwie Andrássyego odrobinę szczęścia.



Zamach

10 września 1898 roku cesarzowa Elżbieta przebywała w Genewie pod nazwiskiem hrabiny Hohenembs. Wraz ze swoją damą dworu, hrabiną Irmą Sztáray, planowała rejs statkiem po jeziorze Lemańskim. Był to jeden z nielicznych razów, kiedy cesarzowa wyszła bez ochrony. W tym samym czasie w mieście przebywał włoski anarchista Luigi Lucheni, który pierwotnie zamierzał zabić księcia orleańskiego, Filipa, pretendenta do tronu Francji. Kiedy dowiedział się, że książę niespodziewanie opuścił Szwajcarię, w imię swoich idei postanowił zaatakować dowolnego arystokratę.

Przed hotelem „Beau-Rivage” Lucheni podszedł do Sisi i wbił jej w pierś cienki, zaostrzony pilnik. Cesarzowa upadła, lecz wstała i udała się na statek, nie zdając sobie sprawy z odniesionej rany. Po kilku minutach straciła przytomność. Rana przebiła serce; zmarła tego samego dnia, w wieku 60 lat.

Tego dnia wykonano również ostatnie zdjęcie Sisi, zrobione przypadkiem przez fotografa, który nie wiedział, że fotografuje cesarzową. Po jej śmierci zdjęcie to stało się jednym z najcenniejszych portretów ostatnich lat jej życia.

Śmierć Elżbiety była ogromnym ciosem dla Franciszka Józefa I, który głęboko ją kochał mimo dzielącego ich dystansu. Cesarz nigdy nie ożenił się ponownie i do końca życia powtarzał, że „nikt jej nie zrozumiał, nawet ja sam.”




Jadwiga Jakubec 


Comments


© The Nowodworek Times 2026 

All rights to graphics, articles and overall design of the website are reserved to The Nowodworek Times by I Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie

bottom of page