top of page

Wywiad z Anną Pocztowską

  • Nov 30, 2020
  • 8 min read

Updated: Dec 1, 2020

Jacek Słomian | TNT

Anna Pocztowska | kandydatka na Prezydentkę SU


Dlaczego wybrałaś Nowodworek? Czy pamiętasz swój pierwszy dzień w szkole?

Do Nowodworka najbardziej zachęcił mnie profil klasyczny (historia, język polski, język łaciński – przyp. red.). Interesuję się językami, dlatego chciałam poszerzyć swoje horyzonty. Zafascynowała mnie również tradycja, która wiąże się z naszą szkołą i to, że to najstarsze liceum w naszym kraju. Swój pierwszy dzień w szkole pamiętam bardzo dobrze. Była to środa czwartego września, bo nie było mnie na rozpoczęciu roku to trochę skomplikowana historia. Pamiętam, że moją pierwszą lekcją był język polski z Panią Profesor Weżgowiec. Bardzo się wtedy denerwowałam, ale patrząc na moją na klasę wiedziałam od razu, że są to ludzie bardzo ciekawi i każdy z nich ma jakieś aspiracje. To mnie uspokoiło. Mogę zdradzić, że pierwszą osobą, na którą zwróciłam uwagę i pomyślałam sobie, że jest w niej coś wyjątkowego, była Gabrysia Trela. Szybko się zaprzyjaźniłyśmy, poczułam z nią takie flow, nadawałyśmy na tych samych falach. Zresztą jest teraz w moim sztabie. Pierwszy dzień był dla mnie stresujący, ale pozostał mi w pamięci przede wszystkim przez ludzi, których mogłam wtedy poznać.


Dlaczego zdecydowałaś się kandydować? Bo przecież wybór Nowodworka to jedno, ale kandydowanie na przewodniczącą jego samorządu to drugie. Zwłaszcza, że jeszcze wrześniu tego roku byłaś zaangażowana w sztab niekandydującego już, Antoniego Jasnosza. Jak to się stało, że to ty zajęłaś jego miejsce?

To dłuższa historia. Tworzyliśmy ten sztab od wakacji, a powiedziałabym nawet, że już od tamtego roku szkolnego, tylko dopiero w wakacje zaczęliśmy się spotykać. Antek już w pierwszej klasie planował startować, ale w pewnym momencie zaczęliśmy rozmawiać o tym, kto rzeczywiście powinien być kandydatem. Antek postanowił zrezygnować, nie chciał brać takiej odpowiedzialności na swoje barki. Po kolejnych długich rozmowach stwierdziliśmy, że to ja będę kandydować. A dlaczego ja? A dlatego, że dotychczas zajmowałam się sekcją charytatywną u nas w szkole i dzięki temu poznałam wielu zdolnych ludzi. Zdecydowałam, że chcę zrobić dla tej szkoły jeszcze więcej, nie tylko być w sekcji charytatywnej, ale na każdej płaszczyźnie móc czynić tę szkołę lepszą.


Już odpowiadając na pierwsze pytanie, częściowo odpowiedziałaś na trzecie (śmiech). Czy chcesz uzasadnić wybór takiego, a nie innego profilu i takich właśnie rozszerzeń?

Jasne, tak jak mówiłam, głównie kierowałam się tym, że chcę się uczyć języków. Łacina zaintrygowała mnie przez moją mamę, która też uczyła się tego antycznego języka. Wybierając go jako rozszerzenie kierowałam się tym, że chciałabym kiedyś łączyć moją karierę z jakimiś innymi językami. Miło byłoby dostać się na filologię z dokumentem, że maturę zdawałam z łaciny, polskiego i angielskiego. Dlatego właśnie zdecydowałam się na klasę klasyczną. Jestem humanistką, ale nie wybrałam klasy prawniczej, ponieważ w przyszłości nie planuję niczego związanego z prawem, a właśnie z językami.


Czyli swoją przyszłość po ukończeniu Nowodworka wyobrażasz sobie na studiach filologicznych? Czy może upatrzyłaś sobie jeszcze inny kierunek?

Na studiach filologicznych, ale także na pewno na czymś połączonym z biznesem. Dlatego nieoficjalnie rozszerzam także matematykę.


W jakim zawodzie widzisz się później?

Wiem, że jestem osobą, która ma zdolności do zarządzania zespołem, jestem zorganizowana i lubię współpracować z ludźmi. Nie wiem dokładnie w jakim zawodzie się widzę, ale myślę, że pójdzie to w kierunku jakiegoś managementu lub czegoś w kierunku biznesu związanego z językami. Póki co to dla mnie odległe plany.


Czy wciąż marzysz o założeniu własnej fundacji na rzecz dzieci na Bliskim Wschodzie?

Tak, to jest moje marzenie, bardzo chciałabym to zrobić. Wiadomo, że nie od razu po skończeniu szkoły, bo na to trzeba ogromny wkład finansowy, ale tak to wciąż jest moje marzenie.


Pozostaje mi życzyć Ci powodzenia. Jak do tej pory byłaś zaangażowana w życie szkoły?

Tak jak już mówiłam, od roku kieruję sekcją charytatywną. Właściwie już od samego początku chciałam się zaangażować w życie szkoły. Pierwsza okazja ku temu nadarzyła się kiedy moja koleżanka Julia Lekki, obecna prowadząca Nowodworek TV, zaproponowała mi zaangażowanie się w sztab Janka Roga. Janek później zobaczył we mnie potencjał wolontaryjny, także dlatego że miałam już z tym styczność, i podarował mi tę sekcję charytatywną.


Którą akcję charytatywną lub projekt wspominasz najlepiej? Z której jesteś najbardziej zadowolona?

Najbardziej jestem zadowolona z tej zbiórki, którą udało nam się zorganizować podczas Turnieju Noworocznego razem z Polskim Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM). Zbieraliśmy wtedy pieniądze na dzieci z Sudanu Południowego. Niesamowicie dużo nauczyłam się dzięki tej zbiórce. Pozostały mi z niej kontakty, nie tylko w PCPM’ie, ale i w V Liceum, które również zaangażowało się w akcję. To nas bardzo połączyło jeśli chodzi o współpracę międzyszkolną. Tamtego dnia naprawdę wiele osób pokazało, że ma serce i chce wspomagać takie inicjatywy.


Pamiętam tę akcję. To było naprawdę imponujące, kiedy staliście z puszkami przed Halą Wisły. Wracając do zeszłorocznej kampanii, czego nauczyłaś się wtedy nauczyłaś? Czym ci zaimponował Janek?

Nauczyłam się większej współpracy i organizacji, bo realizowaliśmy takie projekty, które wymagały od nas poświęcania własnego, prywatnego czasu. Nie było czasu, żeby ogarniać te sprawy w szkole, więc musieliśmy to robić po lekcjach. A Janek zaimponował mi tym, że był bardzo wytrwały i pozostał spokojny do ostatniej chwili kampanii. Nie był osobą burzliwą, która chciała tylko zaistnieć, tylko podszedł z sercem do tego wydarzenia.


Gdybyś miała określić swoją główną cechę charakteru to jaka by ona była i dlaczego? Możesz też powiedzieć o swoich mocnych i słabych stronach.

Mocnych? Jestem kreatywna. Jestem też wygadana, co czasami jest również moją słabą stroną. Potrafię łatwo nawiązywać kontakt z ludźmi i jestem osobą empatyczną. Staram się też pomóc jak największej ilości osób, które o to proszą i które tego potrzebują. Stąd też sekcja charytatywna! Moje cechy charakterystyczne... jestem poniekąd niekonwencjonalna i to chyba widać. Czasami jestem zbyt szalona, co też jest moją słabszą stroną, bo czasami powinnam się zachować poważniej. Oczywiście potrafię się zachować stonowanie, ale mam takie momenty, w których rozpiera mnie energia i chcę być po prostu szalona. Trochę to dziwnie zabrzmiało, ale chyba rozumiesz o co mi chodzi.


Rozumiem. Czy jesteś ekstrawertykiem?

Oczywiście, to chyba widać (śmiech).


W takim razie jak sobie poradziłaś podczas pierwszej fali pandemii, kiedy wprowadzono lockdown i zdalne nauczanie, kiedy nie widziałaś swoich znajomych i bliskich przez długi okres. Czy twoje podejście do tego zmieniło się od tamtego czasu?

Na początku było to bardzo dziwne, była to nowa sytuacja nie tylko dla mnie i moich rodziców, ale także dla nas, uczniów i nauczycieli. Ten okres był po prostu dziwny, tak bym go określiła. Nie chciałam się wtedy spotykać z ludźmi ze względu na bezpieczeństwo. Z jednej strony miałam w głowie to, że chcę dbać o zdrowie swoje i moich bliskich, ale z drugiej chętnie spotkałabym się z koleżanką lub kolegą. To były te dwie rzeczy, na których mi zależało. Ale mówiąc szczerze, dzięki temu, że technologia jest tak rozwinięta i daje możliwość komunikowania się na niemal każdej płaszczyźnie, codziennie się z kimś kontaktowałam. Mieszkałam wtedy w Kalwarii Zebrzydowskiej, więc z siostrą, która mieszka w Krakowie, nie widziałam się przez 3 miesiące.

Teraz jest mi łatwiej, bo jestem lepiej przygotowana na tę całą sytuację. Plus jest taki, że mam mamę, z którą mogę porozmawiać o wszystkim i w ogóle mam duże wsparcie od rodziców.


Opowiedz o swoich pasjach i zainteresowaniach. Grasz w tenisa, prawda?

Tak, gram w tenisa od dziecka, podobało mi się to odkąd byłam mała. Moja przygoda z tym sportem zaczęła się w ogóle od squasha, czyli od dyscypliny, która dopiero teraz stała się bardziej popularna. Później zaczęliśmy się zastanawiać z rodzicami nad tenisem i faktycznie poszłam dalej w tym kierunku. Zaczęłam grać i pokochałam ten sport całym sercem. Planuję go kiedyś połączyć z moim dorosłym życiem. Chciałabym być sędzią, nie tylko w Polsce, ale także na arenie międzynarodowej. To też jest jedno z moich największych marzeń, mam nadzieję, że do zrealizowania. Póki co miałam okazję prowadzić i sędziować kilka turniejów dla małych dzieci. Myślę, że uczy mnie to tego, jak współpracować z młodszym pokoleniem. Kocham grać w tenisa również dlatego, że dzięki niemu poznaję cudownych ludzi z całej Polski i z całego świata. To są naprawdę niesamowite kontakty, które zostają na lata. Na przykład, trzy lata temu na Majorce poznałam kolegę i do dzisiaj utrzymuję z nim bliski kontakt, który bardzo mocno wpłynął na moje życie. Moją pasją, która jest równie wielka, choć może nie tak jak tenis cały czas rozwijana, bo to pasja trochę innego rodzaju, to podróże. Uwielbiam podróżować i poznawać nowych ludzi i nowe kultury. Uczę się od nich bardzo dużo rzeczy, a najbardziej kocham poznawać tamtejszą kuchnię regionalną.


A który z odwiedzonych krajów wywarł na tobie największe wrażenie?

Może nie z krajów, ale z zakątków, które odwiedziłam i które w ogóle wpłynęły na mnie i na moją psychikę. Wydaje mi się, że była to część starego Dubaju, która nazywa się Deira. Ludzie generalnie myślą, że Dubaj jest cały kolorowy, ale będąc tam po raz pierwszy, zobaczyłam starcie dwóch światów. Świata ekskluzywnego, bogatego, niesamowicie rozwiniętego, gdzie są najdroższe samochody, domy, sklepy ubraniowe, gdzie ogólnie wszystko jest „naj”. Ze światem po drugiej stronie rzeki, Deirą, gdzie panuje skrajna bieda. Deira jest zamieszkana przez ludzi, którzy ciężko pracują. Ludzi z Pakistanu, Indii, Bangladeszu i Indonezji. Jak się na to patrzy, to po prostu serce ściska w środku, bo z jednej strony widzi się wspaniałe bogactwo i ludzi, którzy chodzą

po ulicach z torbami z Gucciego czy Chanel, a z drugiej strony dzieci pijące wodę z rzeki, bo ich rodziców nie stać na normalną żywność ze sklepu. To mnie przeraziło. Emiraty są bardzo bogate, ale te części, gdzie mieszkają ludzie pracujący przy budowach miasta i migranci, są naprawdę biedne. To jest region, gdzie pomoc jest rzeczywiście potrzebna. Kiedy przepływa się Abrą na drugą stronę Dubaju, to wtedy widzi się ten cały świat, że nie wszystko jest takie kolorowe. Są śmieci, brud, wszystko to, co najgorsze. Ludzie żyją i mieszkają w okropnych warunkach. Mówię o tym dlatego, że Bliski Wschód jest moją „perełką”, bardzo mnie interesuje.


Kiedy cię słucham, naprawdę wierzę, że twoje zamiłowanie do akcji charytatywnych i pomagania innym jest szczere. Bardzo to cenię.

Gdy pomagam, nie mam intencji, żeby się wybić lub zabłysnąć, ale żeby ta pomoc dotarła do jak największej liczby tych, którzy na nią liczą. Żeby każdy mógł z niej skorzystać i żeby to wszystko nie było takie powierzchowne.


Odejdźmy jednak od trudnego problemu, jakim są opisane przez ciebie różnice społeczne na Bliskim Wschodzie. Chciałbym zakończyć ten wywiad pytaniem nader lekkim – czy masz swój ulubiony serial lub książkę, coś co cię inspiruje na co dzień?

(śmiech) Szczerze nie potrafię wybrać jednej ulubionej książki, ponieważ przez moje ręce przechodzi wiele książek różnych rodzajów: od fantasy, za którymi nie przepadam, po biografie i dokumenty. Książką, która mnie bardzo zainspirowała, była biografia Sereny Williams, mojej idolki tenisowej, której kibicuję od dziecka. To ta książka nauczyła mnie i uświadomiła mi, że nie potrzeba dużej ilości pieniędzy, żeby zostać mistrzem świata. Serena wychowywała się na betonowych kortach, trenował ją ojciec, a jej wielodzietna rodzina nie miała pieniędzy. To właśnie mnie zainspirowało, że udało jej się osiągnąć sukces pomimo tych przeciwności i różnic, również tych na tle rasowym, bo Serena jest osobą czarnoskórą i przez to spotykała się z rasizmem, i hejtem. Zainspirowało mnie to do tego, żeby mimo wszystko nie patrzeć na ten świat, który jest wokół i nie skupiać się na tych ludziach, którzy ci źle życzą i mówią, że nic nie osiągniesz, a zamiast tego skupić się na tym, co rzeczywiście chcesz robić, bo tylko w ten sposób osiągniesz swój cel.

A jeżeli chodzi o seriale, to pewnie dużo osób wie, że moim ulubionym serialem jest oczywiście „Gossip Girl”. Ja kocham Plotkarę! (śmiech). To jest dla mnie „rozluźniacz” i wieczorami, gdy chcę się odprężyć, to włączam sobie właśnie ten serial na Netflixie. Uwielbiam oglądać życie moich bohaterów na Upper East Side i patrzeć na to, jakie tam pojawiają się wątki. To jest mój ulubiony serial, ale lubię też oglądać inspirujące biografie, czy też filmy dokumentalne… Oczywiście, kiedy mam na to trochę czasu.


Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję również.



Comments


© The Nowodworek Times 2026 

All rights to graphics, articles and overall design of the website are reserved to The Nowodworek Times by I Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie

bottom of page