Wywiad z Zofią Kowalską
- Dec 2, 2023
- 8 min read

Natalia Krzemień: Bardzo się cieszę, że mogę przeprowadzić z tobą ten wywiad. Chciałabym zacząć bardziej od poznania cię osobiście, a potem skupić się na tematach związanych z wyborami. Jaka jest twoja największa wada i zaleta?
Zofia Kowalska: Jeśli chodzi o wady i zalety to powiedziałabym, że moją zaletą jest otwartość na ludzi. Nie chcę zabrzmieć tu jakoś narcystycznie, ale powiedziałabym, że mam łatwość w nawiązywaniu kontaktów. Natomiast jeśli chodzi o wady, to uważam, że moją główną wadą jest niecierpliwość. Po prostu jestem osobą, która chce wszystko mieć zrobione na teraz. Jednak staram się to opanować i od dłuższego czasu, pracując nad tym.
NK: A jakie są twoje pasje, zainteresowania?
ZK: Jedną z moich pasji, którą uwielbiam robić to biżuteria, którą tworzę dla siebie i dla osób mi bliskich. Oprócz tego moją pasją są gry komputerowe. Bardzo lubię grać w różne gry typu np. Wiedźmin, Cyberpunk itd. A kiedy potrzebuję się odstresować zaczynam gotować, gdyż jest to coś co uwielbiam i kocham robić.
NK: Dobrze, dlaczego wybrałaś nasze liceum - Nowodworek?
ZK: Mój powód do wybrania tej szkoły był ogólnie trochę zabawny. Moi rodzice powiedzieli, że bardzo by chcieli, żebym poszła do jakiegoś liceum, że tak powiem, z tego top rankingu. Ja sama chciałam iść do technikum fryzjerskiego, aczkolwiek nie pozwolili mi, więc w sumie wybrałam Nowodworek przez to, że ma ładny budynek.
NK: Skoro już jesteś w tej szkole, to za co najbardziej doceniasz nowodworek?
ZK: To zabrzmi bardzo basic, ale doceniam go za ludzi, którzy tu są. Naprawdę gdyby nie społeczność szkoły i to, że mamy tyle możliwości otworzenia się na inne osoby poprzez różne koła zainteresowań np. koło debat albo samorząd uczniowski, czy różne inne inicjatywy czy projekty, to nie wiem czy bym tu wytrzymała pod względem nauki itd. (śmiech). Powiedziałabym właśnie, że to dzięki ludziom i otwartej społeczności szkolnej, Nowodworek jest tak ważnym miejscem dla mnie i ma specjalne miejsce w moim serduchu..
NK: Zgadzam się. Trochę już na to odpowiedziałaś wcześniej, ale i tak zapytam, skąd wybór profilu?
ZK: Nie umiem matematyki (śmiech). Ani trochę.
Moim początkowym wyborem był klasyk, dlatego że strasznie chciałam uczyć się łaciny. Natomiast śmieszna sprawa jest taka, że przy wpisywaniu do systemu Omikron klas, moja mama pomyliła sobie klasy i zaznaczyła E zamiast K. Myślała, że profil E to jest ten z łaciną, a nie klasa K. Skończyło się więc na tym, że zostałam w klasie E, gdzie WOS mi się spodobał, a nauka historii nie okazała się aż taka zła lecz bardzo przyjemna.
NK: To bardzo dobrze. A wiesz już co byś chciała robić w przyszłości, po szkole?
ZK: Tak. Mam dużo planów i zobaczymy które uda mi się zrealizować, gdyż uwielbiam mieć wszystko poukładane i zaplanowane. Bardzo chciałabym pójść na prawo na UJ i jako drugi kierunek wybrać reżyserię w szkole filmowej. Aczkolwiek z tą reżyserią to jest taki spory plan B. Ewentualnie jeszcze myślałam o szkole wizażu w Szczecinie, bo bardzo lubię robić makijaż nie tylko sobie ale i innym. Tak więc prawo z zainteresowań, filmówka z pasji i wizaż też z hobby.
Mi plany zmieniają się bardzo często, ale te trzy są na razie stałe.
NK: Przechodząc trochę bardziej do tematów związanych z wyborami. Czy pamiętasz ten moment, kiedy pojawiła się u ciebie ta myśl o kandydowaniu?
ZK: Tak. To było w pierwszej klasie, kiedy Natalia Moskwa i Mikołaj Sołtysik startowali. Nie wiedziałam wtedy jak będą wyglądać te wybory. Myślałam, że będzie tak jak w podstawówce, czyli przekupią nas cukierkami i to będzie tyle. Potem zobaczyłam jednak, że jest to cała procedura, a bycie prezydentem faktycznie coś znaczy. Wtedy pomyślałam, że fajnie by było coś takiego zrobić w przyszłości. Chciałam kandydować w drugiej klasie, aczkolwiek wtedy miałam bardzo dużo na głowie w tym mnóstwo swoich prywatnych problemów więc uznałam, że po prostu nie udźwignę tego. Trzecia klasa to ostatni dzwonek, a moje myślenie z pierwszej klasy dalej gdzieś tam siedziało w mojej głowie by zostać prezydentem. Szczególnie że znam i Huberta i Mikołaja, i wiem, że jest to ciężka praca, ale można z niej wyciągnąć wiele i nauczyć się dużo przydatnych rzeczy.
NK: Czym kierowałaś się wybierając swój sztab?
ZK: Kierowałam się sugestiami innych osób. To znaczy przez to, że chciałam kandydować tak naprawdę od drugiej klasy, to już wtedy miałam na oku parę osób. Niektóre udało mi się wziąć, niektóre nie. Do niektórych stanowisk pytałam się osób „Ej, kogo byś widziała na tej pozycji?”, „Kto myślisz, że byłby fajny?”. Sztab wybierałam tak naprawdę przez całe wakacje i jeszcze przez wrzesień, więc osoby, które już były w sztabie też pytałam „Ej, z kim fajnie by się wam współpracowało?” i tak jakoś powstało te czternaście osób. Jestem gigantycznie zadowolona z każdego wyboru. Nie mówię, tego po to by lepiej wypaść, tylko naprawdę uważam, że mamy bardzo fajny sztab, cudownych i kreatywnych ludzi, z którymi bardzo dobrze mi się współpracuje. To jest dla mnie bardzo ważne i jestem bardzo wdzięczna za to.
NK: Cieszę się bardzo, że udało ci się zebrać taki sztab, z którego jesteś zadowolona.
NK: Trudno by mi było wypytać cię o każdą osobę, bo masz tam dużo ludzi i jestem pewna, że każda z tych funkcji jest bardzo istotna, ale zapytam cię o wiceprezydentów, bo to jednak będą osoby, które będą Cię zastępować. Chciałabyś coś więcej powiedzieć o Barbie i o Wojciechu?
ZK: Wojtek jest przewodniczącym klasy, ja jestem wiceprzewodniczącą. Mamy dobry kontakt od pierwszej klasy. Wiem, że Wojtek potrafi organizować rzeczy przy czym widoczne jest jego zaangażowanie w życie szkoły i w życie klasy. Pomimo kłótni umiemy z Wojtkiem spostrzec nasze dwie perspektywy i wyciągnąć z nich owocne wnioski, ucząc się z nich wiele. Przy czym Wojtek jest osobą o realistycznym spojrzeniu na świat, dzięki temu nasza kampania jest racjonalna, a rzeczy w niej zawarte są możliwe do wykonania. Barbie poznałam dopiero pod koniec drugiej klasy, dzięki moim dwóm przyjaciółkom. Głównie pomyślałam o tym, aby Barbie była moją wiceprzewodniczącą, bo jest ona bardzo kontaktową i otwartą osobą do ludzi dlatego też dużo osób ją kojarzy. Barbie jest motywatorem grupy. Czyli kiedy np. mamy jakiś postulat i ja mówię, że może się coś nie uda, już tam próbowaliśmy jeden raz, próbowaliśmy drugi raz, za trzecim się pewnie nie uda i nie, Barbie powie, że idziemy i że próbujemy ten trzeci raz, bo warto spróbować i po prostu zobaczyć jak to będzie. To dzięki niej mamy parę postulatów, przez jej upartość i wytrwałość. Jest bardzo kreatywna. Była już przewodnicząca na Ukrainie w szkole, czyli ma w tym doświadczenie. Barbie ma też doświadczenie w tym, czego ludzie potrzebują, bo inny naród, ale ludzie tacy sami.
NK: Z Barbie macie wspólną datę urodzin, to powiedzenie „Bądź 10/10” twojego sztabu stąd się wzięło.
ZK: Tak, w ogóle to jest bardzo śmieszne, bo jeśli chodzi o Barbie i zbieżność między nami, to łączy nas nie tylko data urodzin. Na moim pierwszym prywatnym spotkaniu z Barbie, gdy byłyśmy jeden na jeden, zaczęłyśmy rozmawiać i okazało się, że mamy oczywiście ten sam znak zodiaku, no bo ta sama data urodzin, ten sam rok, bo Barbie też jest 06, nasz ulubiony kolor to zielony, obie nasze mamy pracują w korporacjach, obie mamy koty. Mamy bardzo dużo wspólnego między sobą i uznałam, że fajnie po prostu mieć kogoś takiego przy sobie.
NK: Brzmi jak bardzo dobre połączenie. Masz jednego wiceprzewodniczącego swoje przeciwieństwo, a drugą wiceprzewodniczącą bardzo podobną.
ZK: Tak, więc to fajnie razem wychodzi.
NK: Rozumiem. Już trochę o tym mówiłaś ale jak wyglądają twoje relacje ze sztabem Szczeklika?
ZK: Na początku bardzo się bałam, bo tak naprawdę my się z Antkiem nie znaliśmy wcześniej. Wiadomo, że się kojarzyliśmy z widzenia, wiedzieliśmy oboje, że istniejemy, ale nie rozmawialiśmy aż tak dużo wcześniej. Dlatego bałam się, że Antek będzie nastawiony na taką rywalizację, że to będzie drama internetowa i niewiadomo co, ale Antek do mnie napisał już wcześniej, że nie chce, żeby to tak wyglądało, bo uważam, że kampania oparta na konflikcie, może dla widzów, wyborców jest funem, no bo jest to jakaś drama i można się wokół tego pośmiać lecz dla kandydatów jest to spore obciążenie psychiczne. Kiedy na światło dzienne wyszła drama z komisją wyborczą, to i Antek i ja na tym ucierpieliśmy mentalnie. To było dużo chaosu i plotek o nas. Mamy dobrą współpracę z Antkiem jak i z jego sztabem. Dużo osób od nas zna się z osobami od niego i jesteśmy w dobrych relacjach. Mamy wspólny postulat, więc planujemy współpracować w przyszłości, nieważne co.
NK: Właśnie mówiłyśmy już o tym wcześniej, że mamy taką zaangażowaną społeczność i w czasie wyborów to ma swoje zalety i wady. Każdy komentuje, są różne spotted, na których dużo osób pisze. Jak ty sobie z tym radzisz?
ZK: Jak nasze kandydatury były już zgłoszone, to Hubert zrobił z nami spotkanie, gdzie byłam ja, Antek i Hubert. Hubert nam powiedział, żebyśmy nie przejmowali się niczym, co piszą na tych wszystkich spotted itd. Ja staram się myśleć tą ideą, że ludzie zawsze będą mówić, więc nigdy nie będzie się miało tylko sprzymierzeńców, gdyż zawsze ktoś się do czegoś przyczepi. To jest dla nas normalne w życiu. Staram się o tym nie myśleć, aczkolwiek gdy to jest taka faktyczna krytyka naszych postulatów typu coś jest niedotłumaczone, np. była taka jedna rzecz, która wyszła na spotted, chyba apropo turnieju uczniowie vs nauczyciele, że jak to ma wyglądać itd., to wtedy my się do tego odnieśliśmy, wytłumaczyliśmy to. To jest fajne, kiedy ludzie się faktycznie pytają i krytykują postulaty, a nie konkretne osoby. Staram się nie przejmować, ale oczywiście nie do końca to wychodzi, tak jakbym chciała, żeby wychodziło, bo jednak ludzie mówią o tobie. To, co jest ważne w kampanii to, że to ty promujesz ludzi, ty stajesz za ludźmi, więc nawet, gdy ktoś chce zaatakować osobę z twojego sztabu, to też zaatakują ciebie, będą używać Kowalska albo Antek itd. Nie będą używać, nie wiem, Janek albo Adam. To jest ważne, żeby sobie uświadomić, że dajesz swoje nazwisko na zewnątrz i trzeba sobie z tym poradzić.
NK: Niedługo będzie debata, chyba w ten piątek. Ty już masz doświadczenie w debatach. Czy mimo to się stresujesz?
ZK: Zawsze się stresuję. Nieważne czy jest to debata turniejowa, czy debata prezydencka, zawsze człowiek się trochę stresuje. Jeśli chodzi o debatę prezydencką to ma ona inny format absolutnie od tych, do których ja jestem przyzwyczajona. Jedyne co mogę powiedzieć to fakt, że czuje się bardziej przygotowana mentalnie, bo jednak o wiele częściej używam tej mowy do rywalizacji.
NK: Jeszcze tak odnośnie postulatów to które z postulatów twojego sztabu są dla ciebie najważniejsze?
ZK: To jest ciężkie pytanie. Powiedziałabym, że jednym z najważniejszych postulatów będzie dla mnie wprowadzenie Bartusi gdyż uważam, że jest to super inicjatywa, by uczniowie dawali statuetki uczniom. Jest to ciężkie pytanie, bo nad każdym osobiście pracowałam (ja i osoby z mojego sztabu) do każdego włożyliśmy max naszych sił, więc każdy jest dla nas ważny, bo każdy traktujemy trochę jak nasze nowo narodzone dziecko. Może powiedziałabym, że kółko MUN-owe, które niedługo będzie ogłoszone jako postulat, ponieważ jest to większa inicjatywa i wydaje mi się, że jest interesująca dla wielu z nas.
NK: W zeszłych latach różnie się zdarzało z realizacją postulatów. W jaki sposób wy planujecie dotrzymać swoich obietnic?
ZK: To znaczy każdy z tych postulatów był przegadany z dyrekcją, zarówno z Wicedyrektor Panią Profesor Horbaczewską, i z Dyrektorem Panem Profesorem Kaczorem, którzy dali zielone światło na możliwość realizacji tych postulatów. Na każdy z tych postulatów mamy finansowanie, ponieważ koordynuje budżet obywatelski szkolny, więc mamy w tym momencie 6 tysięcy złotych na realizację postulatów, co jest znakomitą rzeczą, bo jednak jest to zapewnienie, że te postulaty będą miały miejsce i że są one możliwe do zrealizowania.
NK: Zbliżamy się do końca. Chciałabyś coś jeszcze dodać?
ZK: Jasne. Ogólnie dzięki za wywiad. Dzięki za zaproszenie. Mam nadzieję, że przez te ostatnie dwa tygodnie, to my pokazaliśmy, że jesteśmy tą lepszą opcją, jakkolwiek to brzmi. Włożyliśmy dużo ciężkiej pracy w te dwa tygodnie i staramy się to pokazać na każdym możliwym kroku. Do zobaczenia 4 grudnia.
NK: Bardzo Ci dziękuję za wywiad, to była naprawdę przyjemna rozmowa.
ZK: Dziękuję bardzo.


Comments