top of page

„W obiektywie” cz. 2 - O interpretacji

  • May 23, 2021
  • 3 min read

W ostatnim artykule wyjaśniałam, czym jest film. Równie ważnym aspektem jest jego odbiór, czyli to, jak na nas oddziałuje i co z obejrzanego seansu możemy „wyciągnąć” dla siebie. Jednocześnie warto wspomnieć, że choć będziemy wiedzieć, jaki rodzaj lub gatunek reprezentuje oglądane dzieło, wciąż może nam czegoś brakować, by jak najlepiej go zinterpretować.



Załóżmy, że Tomek i Basia właśnie skończyli oglądać najnowszy film Quentina Tarantino. Po chwili, zaczynają żywo o nim dyskutować. Tomek zauważa, że sceny w tej produkcji są utrzymane w ciepłych barwach, co nadaje jej sielskości i buduje przyjemny klimat. Basia za to zwraca uwagę na żywą muzykę, która według niej idealnie łączy się z ostatnią sceną, w której krew leje się strumieniami. Chociaż mogą sobie nawet nie zdawać z tego sprawy, to co właśnie zrobili było interpretacją filmową.


Emil Staiger tak pisał o interpretacji i jej twórcy:


„Interpretator ośmiela się twierdzić, że potrafi w sposób naukowy powiedzieć o utworze coś, co ujawni jego tajemnicę i piękno, nie niszcząc go, i poprzez poznanie pogłębi przyjemność, jaką daje wartość dzieła sztuki językowej”.


Powróćmy jednak do Basi i Tomka. Wybucha między nimi kłótnia. Basia twierdzi, że przemoc w tym filmie jest pokazana tylko dlatego, żeby rozbawić i sprawić przyjemność widowni. Uzasadnia to tym, że jest ona często pokazywana na ekranie i tak naprawdę cały film jest na niej oparty. Tomek natomiast uważa, że przemoc jest narzędziem w rękach głównego protagonisty, który chce jedynie uratować bliską mu osobę, źle traktowaną przez antagonistów. Agresja więc sama w sobie nie ma nikomu sprawiać przyjemności. Ożywioną dyskusję po chwili kończy Basia, pokazując Tomkowi słynny wywiad z Tarantino, w którym na pytanie prezenterki,dlaczego w swoich filmach używa tak dużo przemocy, odpowiada:


”Because it’s so much fun, Jan!”


Czy interpretacja któregoś z nich jest w jakiś sposób błędna, skoro odbiega od wizji reżysera?


To pytanie przez ostatnie lata zadawało sobie wielu. Wyróżniamy trzy główne sposoby zapatrywania się na ten pogląd.


W.K. Wimsatt i Monroe Beardsley uważali, że interpretacja artysty jest w zasadzie nieistotna podczas kreowania naszej (widzów) opinii. Jest to spowodowane tym, że często nie jesteśmy w stanie bezpośrednio skonfrontować naszych przypuszczeń z pierwotną wizją twórcy dzieła, a nawet kiedy zdołamy to zrobić, jego zdanie może oddalić nas od prawdziwego zrozumienia danego tworu. Według nich powinniśmy więc skupić się na naszych przeżyciach i przemyśleniach, nie biorąc pod uwagę zdania artysty.


W opozycji do tej idei stali Steven Knapp i Walter Benn Michaels, którzy założyli, że bez człowieka i jego intencji sztuka nie jest już tym samym. Jako przykład podawali oni morze, które wypluwałoby piękne, lecz przypadkowe linijki poezji. Uważali oni, że takowy wiersz nie oddziaływałby na nas w ten sam sposób, co utwór stworzony przez człowieka. Dzieło zawsze tworzone jest zgodnie z pewnym zamysłem, mają przez niego przepływać określone idee. Nasza interpretacja, jeżeli odbiega od niego, będzie nieprawidłowa i w gruncie rzeczy przypadkowa.


Teoria Noela Carrolla z kolei stoi pośrodku pomiędzy dwiema poprzednimi. Twierdził on, że zamysł autora można przyrównać do intencji nadawcy skierowanej w kierunku odbiorcy podczas konwersacji. Uzasadniał to przykładem sytuacji, w której pewna osoba trzymająca papierosa w ręku prosi o zapałkę, a odbiorca reagując na prośbę podaje jej zapalniczkę, zgadując, że nadawca potrzebuje zapalić. Pokazywał on na tym przykładzie, że pytania mogą być ważne, ale ważniejsze od nich są intencje za nimi stojące. Jego zdaniem to, co w tym wypadku tyczyło się konwersacji, można odnieść również do sztuki.


Wiesz już czym jest interpretacja i w jaki sposób opiera się ona na wizji autora. Teraz pozostaje zadać pytanie, w jaki sposób świadomie zacząć oglądać, analizować i interpretować filmy.


Często im więcej oglądasz próbując coś zauważyć, tym więcej faktycznie możesz spostrzec. Najtrudniejsze jest tak naprawdę zorientowanie się w tym, że poza najprostszym zrozumieniem danej historii, zawsze w filmie może znajdować się coś więcej.


W moim przypadku najbardziej pomaga mi zadawanie sobie tych pytań w trakcie i po seansie:


Dlaczego coś zostało przedstawiane w taki, a nie inny sposób?


Co twórca mógł mieć na myśli?


Czy dany przedmiot/otoczenie może być symbolem czegoś innego?


Jakich środków użył filmowiec, by nam przekazać swoją wizję?


Trzeba wiedzieć, że narzędzia, które posiada to:

  • położenie i ruch kamery,

  • dialogi,

  • gra aktorska,

  • wybór rzeczy będących w ostrości,

  • kolorystyka,

  • muzyka,

  • tempo i rytm montażu,

  • charakteryzacja,

  • wybrany obiektyw, a przez to możliwe zniekształcenie obrazu,

  • gra światła i cienia,

  • natężenie dźwięku.


Poznanie tych wszystkich czynników, które wpływają na odbiór filmu, może ułatwić nam nie tylko rozmowy o filmie, ale również może pozwolić na zwiększenie przyjemności oglądania. Zachęcam do zwrócenia uwagi na nie przy następnej produkcji. Gwarantuję, że przeżycie filmu może być jeszcze bardziej pogłębione i przynieść więcej emocji i refleksji niż kiedykolwiek do tej pory.


Olga Pabisek







źródła

Alicja Helman, U podstaw interpretacji, http://edukacjafilmowa.pl/u-podstaw-interpretacji/, dostęp: 27.02.2021.

Hayley Levitt, Who decides what art means?, https://www.youtube.com/watch?v=HoXyw909Qu0, dostęp: 27.02.2021.



Comments


© The Nowodworek Times 2026 

All rights to graphics, articles and overall design of the website are reserved to The Nowodworek Times by I Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie

bottom of page