„Najwierniejsi fani”
- Oct 15, 2025
- 8 min read

Z liderem grupy Nowodworek Ultras rozmawiał Wojciech Topa
W.T: Jak oceniacie dzisiejsze spotkanie?
N.U: Każdy fanatyk zwykle ocenia mecz rozważając dwa aspekty: piłkarski i kibicowski. Dla zwykłego „piknika” – kogoś niezaangażowanego w doping tak jak my, ten pierwszy często ma o wiele większe znaczenie niż ten drugi. Są i tacy, którzy ponad wszystko stawiają klimat i atmosferę panującą na danym spotkaniu. My, jako reprezentanci grupy Ultras, zdecydowanie do takich osób należymy.
W zasadzie o piłkarskim aspekcie tegorocznej Świętej Wojny nie jestem w stanie wypowiedzieć się za wiele. Będąc gniazdowym, przez całe spotkanie stałem odwrócony plecami do murawy, także nie uświadczyłem wielu scen z tej piłkarskiej uczty. Na szczęście widziałem prawie wszystkie bramki, czyli crème de la crème każdego meczu. Myślę, że duża część Nowodworczyków, szczególnie tych starszych, jest przyzwyczajona do niekorzystnych dla nas wyników, dlatego mnie osobiście ta porażka nie bolała. Co prawda nadzieje na zwycięstwo były spore po zeszłorocznej wygranej, ale porażkę też trzeba zaakceptować. Chłopaki na pewno walczyli dzielnie i nie oddawali ani centymetra boiska za darmo.
Przechodząc do aspektu kibicowskiego, kogo obchodzą wyniki? Po zakończonym spotkaniu mogliśmy zarzucić popularną przyśpiewkę o nich. Naszymi przemyśleniami dotyczącymi atmosfery trybun dzieliliśmy się już poniekąd za pośrednictwem story na naszym instagramowym profilu @ultras.nowodworek, lecz na łamach tego wywiadu mogę wypowiedzieć się obszerniej. Zaczynając od pozytywów, cieszy duża ilość flag na „młynie”, sektorze trybun na którym kibicuje się najzacieklej. Flagi to dla każdego kibica Święty Graal, element, z którym wspierający dany klub, się utożsamia. To prezentacja dumy z bycia częścią drużyny. Dzięki pracy i nakładom finansowym członków grupy Ultras udało się nam zakryć prawie cały płot nowodworskimi flagami. Ponadto wszyscy obecni tego dnia na sektorze dopingującym starali się wesprzeć Jedynkę na miarę swoich możliwości. Cieszy oko widok biało-niebieskich barw na trybunach, cieszy spora ilość szali, do których w tym roku dołożyliśmy swoją cegiełkę. Te i jeszcze inne elementy złożyły się na przyjemną atmosferę w tym dniu. Uważam, że doping jakościowo stał na solidnym poziomie przez całe spotkanie. Początkowo mieliśmy problemy natury technicznej związane z nagłośnieniem, przez co gniazdo nie było słyszalne na całej trybunie, ale z biegiem spotkania znaleźliśmy rozwiązanie. Występ na trybunach zwieńczyliśmy oprawą przypominającą dwójce, kogo mają za patrona. I to by było na tyle, krótko mówiąc dobrze jest!
W.T: Co jest ważniejsze: wynik czy atmosfera?
N.U: I tu możemy powrócić do mojej odpowiedzi na wcześniejsze pytanie – dla jednych ważniejszy będzie rezultat boiskowych zmagań, dla drugich – klimat trybun. Pozwolę sobie na to pytanie odpowiedzieć bardziej z mojego punktu widzenia – przypomina mi się fragment pewnej piosenki z kibicowskiego środowiska: „Ważniejsza liczba gości na boisku niż dokładny wynik”. Jako osoba regularnie wizytująca stadiony utożsamiam się poniekąd z tym zdaniem. Wiadomo, wyniki meczów wciąż są ważne, bo to one decydują o tym, jak twoja drużyna radzi sobie w lidze, ale czym byłyby te cyferki gdyby nie to, co napędza cały futbolowy świat – atmosfera stadionu! Jak się jeździ już parę ładnych lat na mecze, wspierając swoją drużynę z sektora dopingującego, to po jakimś czasie przestajesz przejmować się rezultatami spotkań. Zaczyna liczyć się coś więcej – spotkania z kolegami, zdzieranie gardła dla ukochanego klubu, zabawa i dobry klimat na trybunach. Zamiast zadawać sobie pytanie, czy wygramy z tą czy inną drużyną, zaczynasz się zastanawiać, czy Ultrasi przygotują na ten mecz oprawę albo ilu gości stawi się w sektorze przyjezdnych. I tak się zaczyna ta piękna przygoda! Osobiście uwielbiam jeśli mecz okraszony jest dawką pirotechniki, prezentacją „sektorówki” (bardzo duży kawał materiału rozpościerana od dołu w górę trybuny) czy dużą liczbą osób biorących udział w wyjeździe, bo te elementy tworzą atmosferę. Przy okazji dobrze jeśli i wynik by dopisał, bo to zawsze dodatkowy element sprawiający radość. Szczególnie, jeśli mowa o meczu z nielubianym rywalem. To są zdecydowanie moje ulubione mecze – prywatnie jestem kibicem Korony Kielce. I jak długo mógłbym mówić o wyższości atmosfery nad wynikami to są takie sytuacje, gdzie boiskowe zmagania muszą znaleźć się na pierwszym planie. Posłużę się tu przykładem wyjazdowego meczu Korony z Lechem Poznań, to była ostatnia kolejka Ekstraklasy w sezonie 23/24. Musieliśmy ten mecz bezwzględnie wygrać i liczyć na korzystne wyniki innych, aby utrzymać się w piłkarskiej elicie. 90 minut dzieliło nas od spadku do niższej ligi. I tu każdy na pierwszym miejscu stawiał sobie wynik. W takich sytuacjach nikt nie patrzy na atmosferę. Na szczęście nasi piłkarze pokonali poznańskich gospodarzy i utrzymaliśmy się w lidze. Z kolei przykładem z drugiej strony kompasu, gdzie wynik jest tylko dodatkiem do całości, jest bez wątpienia mecz Korona Widzew Łódź z tamtego sezonu, jeden z najlepszych meczów, na jakich byłem. Wtedy nasi Ultrasi naprawdę dali popalić. Flary, race, świece dymne, „stroboskopy”, „bengale” i na sam koniec – fajerwerki. Wykorzystaliśmy chyba wszystkie możliwe rodzaje pirotechniki - chciałoby się zrobić takie show na Świętej Wojnie. Co jest ważniejsze: wynik czy atmosfera? Można to różnie rozpatrywać, w pewnym sensie te rzeczy ze sobą współistnieją, ale dla fanatyka nadrzędny będzie klimat spotkania i tak jest w przypadku moim, jak i zapewne większości członków Ultras Nowodworek.
W.T: Co chcieliście zrealizować, a co wam się nie udało?
N.U: Zacznę od ważnej informacji – wszystko co przygotowaliśmy w trakcie działalności wymagało od nas bardzo dużych nakładów pieniężnych, dlatego ważne jest, byście wspierali nas np. poprzez zakup wlepek jeśli chcecie zobaczyć więcej podobnych rzeczy. A przechodząc do tych, które udało nam się zrealizować – przede wszystkim oflagowanie sektora. Zawsze to wyglądało tak, że wisiała ta jedna flaga wyciągnięta z czeluści naszej szkoły, do tego po przeciwnej stronie boiska, a na płocie przy młynie jedynie kartony tworzone przez uczniów czy samorząd. Przekaz na nich czasami jest naprawdę ciekawy i wspiera naszych wspaniałych zawodników, naszych kolegów czy koleżanki, ale tych kartonów musiałoby być naprawdę dużo, żeby zapełnić cały sektor. Reprezentacją każdej drużyny, każdego klubu, tak jak wspominałem na początku, są flagi. Zakasaliśmy więc rękawy i stworzyliśmy projekt dla naszej grupy (Miki, bracie wielkie dzięki za pomoc!). Z dumą zawiesiliśmy ją na płocie w trakcie meczu, wisiała też na meczach Czwórki, którą wspieraliśmy w ramach międzyszkolnej zgody, posłużyła nam i posłuży do upiększania różnych zdjęć. Ma 10m długości, w jej centralnej części znajduje się postać rycerza i krzyż maltański w nawiązaniu do elementów naszej tożsamości, z napisem „Nowodworek Ultras”. Kolejna flaga z napisem w stylu graffiti została stworzona przez Mikołaja, wielkie uznanie, zrobił ją w parę godzin i wyszła świetnie. Reszta flag to materiały z poprzednich lat. Dobrym przykładem naszych działań są wlepki nowodworskie, zaprojektowane i rozprowadzane przez nas w ciągu miesięcy przed meczem. Te naklejki o różnej treści stanowią pewne świadectwo tego, że dana ekipa czy kibice tu byli. W przypadku naszej szkoły można iść dalej – to też dobra promocja liceum. Zamówiliśmy pokaźną liczbę pakietów i sporo z nich udało nam się sprzedać. Dochód przeznaczyliśmy oczywiście na przygotowania do Świętej Wojny. Kolejnym efektem naszej pracy była sektorówka i dołączony do niej transparent. Odsyłam na IG @ultras.nowodworek, tam znajdziecie relacje z meczu oraz zdjęcia. Ogromne podziękowania dla wszystkich osób, które dołożyły swoją cegiełkę do powstania tej oprawy – Miki, Szymon, Emilka, Wojtek, Mateusz, Zosia! Początki są zawsze trudne, ale udało się „sektorówkę” namalować i dowieźć na miejsce. Oprawy od czasów poprzedniej grupy Ultrasów nie doświadczyliśmy, na YT możecie znaleźć nagrania pokazujące kibicowanie sprzed paru lat, bardzo efektowne, nawet z użyciem materiałów pirotechnicznych, między innymi w 2016 roku. Niestety teraz przez ograniczenia związane z bezpieczeństwem takie oprawy nie mają szans na zaistnienie.
Wspominałem już, że pewne sprawy w ostatnich latach zostały ograniczone jeśli chodzi o kibicowanie. Co najmniej jeden element naszej prezentacji, o którym nie będę wspominać musiał zostać pominięty. Nie wszystko jednak wyglądało kolorowo. Brakło nam funduszy na zakup materiału przeznaczonego pod tego typu rzeczy, dlatego musieliśmy ratować się półśrodkami. Mimo tych trudności zapewniam, że przyszły rok przyniesie zdecydowanie lepsze efekty. Na koniec jeszcze jedna sprawa – przyśpiewki. Coś, co niestety wyszło tylko połowicznie. Dzieliliśmy się z wami ich tekstami i melodią, tworzone były na podstawie autentycznych przyśpiewek. Uwierzcie mi, gdyby udało się przez jakiś czas śpiewać jedną czy dwie przyśpiewki to niosłoby się to niesamowicie po stadionie i sprawiłoby fantastyczny efekt wokalny, lepszy niż nieustanne krzyczenie krótkich przyśpiewek doskonale znanych z poprzednich meczy. Wielka szkoda, że naszych przyśpiewek nie udało się w pełni prześpiewać, chcieliśmy wprowadzić w tym zakresie trochę świeżości, choć zdawaliśmy sobie sprawę z trudności takiego przedsięwzięcia. Bardzo gorąco zachęcamy i prosimy: razem stwórzmy meczową atmosferę rodem z najgłośniejszych polskich stadionów.
W.T: Co chcielibyście powiedzieć osobom, które uważają was za chuliganów?
N.U: To jest bardzo ciekawe i trafne pytanie. Faktycznie, pojawiały się w przestrzeni szkolnej takie określenia, ale już spieszę z wyjaśnieniem, dlaczego były i są bezpodstawne. Być może wiele z was po raz pierwszy słyszy określenie „ultras” . Otóż, ultrasi to ruch kibicowski mający swe korzenie we Włoszech. Ich celem jest przygotowanie opraw meczowych, malowanie sektorówek, tworzenie choreografii, kartoniad, odpalanie pirotechniki czy prowadzenie dopingu. Ultras to styl życia i kibicowania, który wykracza poza zwykłe przychodzenie na mecze. Te osoby często spędzają wiele godzin, wymyślając i malując kolejne oprawy. Tym zajmują się ultrasi. Oprócz nich powszechnie istnieje jeszcze druga grupa – chuligani. Każda szanująca się ekipa posiada własną „chuligankę”, skupiającą osoby, których głównym zadaniem jest organizacja i walka w tzw. ustawkach – na ich temat było głośno przy okazji wyborów prezydenckich. Członkowie chuliganek zwykle zajmują się też „krojeniem” (kradzieżą) barw drużyny rywali. Niestety ma to swoją ciemną stronę – niektóre grupy ultrasów zajmują się działalnością przestępczą. Nowodworek Ultras odcina się od takich zachowań – jesteśmy grupą zajmującą się poważnym kibicowaniem Nowodworkowi. Oskarżenia płynące w naszą stronę biorą się z niewiedzy i złej sławy, jaką ultrasom przyniosły działania zwykłych gangsterów. Na IG publikowaliśmy również podobne wyjaśnienia, zwłaszcza w kontekście zamieszania w przededniu Świętej Wojny. Mam nadzieję, że po tegorocznym dniu sportu nabraliście do nas zaufania i nie uważacie nas za chuliganów.
W.T: Czy i jak zamierzacie prowadzić działalność po Świętej Wojnie?
N.U: Oczywiście, planujemy działalność także w kolejnym roku szkolnym. Ten był trochę taki „testowy”, wyciągamy wnioski i mamy nadzieję, że w przyszłym roku wszystko pójdzie sprawniej, z lepszymi efektami. Na pewno będziemy przeprowadzać nabór do naszej ekipy, trochę to wszystko bardziej scalimy, sformalizujemy. W ten sposób być może będziemy mogli zdziałać coś na większą skalę. W pewnym momencie zmieni się też kierownictwo - większość zarządu to tegoroczni maturzyści , ale naszych młodszych kolegów będziemy pilnować. Na następnej Świętej Wojnie też będziemy, nie może być inaczej. Osobiście jako przewodniczący mam głowę pełną pomysłów, rzeczy, które można by zrobić, pytanie tylko, czy czas i kapitał, nie tylko finansowy, na to pozwolą. Co jeszcze mamy w planach? Tego dowiecie się za pośrednictwem naszego IG , tam będziemy o wszystkim informować. Czy mogę coś więcej teraz powiedzieć? Na pewno będziemy się starać propagować wszelkie formy dnia sportu w naszej szkole, możliwe, że będziemy starać się o powrót Zimnej Wojny albo o przeprowadzenie innego tego typu wydarzenia. Co do działań ściśle związanych z grupą Ultras – musicie poczekać. Jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje i sugestie, podbijajcie do mnie na korytarzu czy piszcie na IG. Podsumowując to pytanie – byliśmy, jesteśmy, będziemy!
W.T: Czy chcielibyście coś przekazać uczniom Nowodworka?
N.U: Mam nadzieję, że ten wywiad, za który serdecznie dziękuje redakcji Nowodworek Times, przybliżył wam trochę idee stojące za naszą działalnością i samą naszą grupę. Ten rok był wprowadzeniem i testem tego, co chcielibyśmy zrobić w przyszłych latach, by dumnie reprezentować Nowodworek. Mam wiele pomysłów i naprawdę bardzo chciałbym je wszystkie zrealizować, ale bez waszej pomocy będzie ciężko. Zachęcam was do wstępowania w nasze szeregi, gdy będziemy rekrutować, czy wsparcia, gdy będziemy przeprowadzać jakieś akcje. Robimy to dla was, tak jak każda grupa Ultras. Bez was - uczniów to nie ma sensu. Urozmaicamy codzienną szkolną rzeczywistość, zrzeszamy się i działamy coś dla imienia naszej szkoły. Mam nadzieję, że w jakiś sposób to doceniacie. Razem mamy szansę zaprezentować naszą szkołę tak, że zwrócimy na siebie uwagę mediów. W tym roku mieliście małą próbkę tego, co jesteśmy w stanie zrobić. Kończąc, rzucę hasło znane każdemu ultrasowi: Liberta per gli ultras! Liczę, że TNT w przyszłości spyta co u nas słychać, mamy wiele do opowiedzenia. Całemu Nowodworkowi życzę dobrego, pełnego sukcesów (także sportowych) przyszłego roku szkolnego. Widzimy się na nowodworskich korytarzach i trybunach.
„Naszą szkołą NWD, cała Polska o tym wie…” ULTRAS NOWODWOREK!
Wojciech Topa



Comments