top of page

Kryzys w polskich skokach - kwestia wieku czy metody?

  • Mar 24, 2024
  • 6 min read

Magdalena Kozaczewska


Sezon 2023/2024 Pucharu Świata w skokach narciarskich rozpoczął się dla reprezentacji Polski fatalnie. Reprezentanci naszego kraju od początku skaczą słabo, stanowiąc tło dla mocnych rywali. Jaka jest tego przyczyna i co mówią o tym skoczkowie, działacze czy trenerzy? Przekonajcie się. 

 

Zacznijmy od ogólnego zarysowania problemu - czy nazywanie aktualnego stanu polskich skoków narciarskich kryzysem nie jest przesadą? Raczej żadnej przesady w tym nie ma, jeżeli popatrzy się chociażby na sytuację Polaków w klasyfikacji generalnej Pucharu Narodów (klasyfikacja drużynowa najwyższej rangi w skokach narciarskich - Pucharu Świata). Od kilku lat w skokach narciarskich najlepsze wyniki notują reprezentanci krajów tzw. “Wielkiej szóstki”.  W jej skład wchodzą Austria, Niemcy, Japonia, Norwegia, Słowenia i właśnie Polska. To właśnie przedstawiciele tych krajów wygrywają konkursy Pucharu Świata, zdobywają medale na Mistrzostwach Świata czy Igrzyskach Olimpijskich tudzież wygrywają turnieje. Tymczasem niemal od początku sezonu Polska znajdowała się w tej klasyfikacji na 7. pozycji, za Szwajcarią (po pierwszym konkursie wyprzedzała ich jeszcze Finlandia i zajmowali 8. miejsce). Dopiero niedawno udało się Szwajcarię wyprzedzić. Ponadto, bardzo słabo wyglądają dorobki punktowe polskich skoczków w poszczególnych konkursach. Dość powiedzieć, że za trzy pierwsze miejsca w konkursie Pucharu Świata zawodnicy otrzymują do klasyfikacji generalnej kolejno 100, 80 i 60 punktów, a Polacy w pojedynczym konkursie, w którym startowało 8 reprezentantów kraju, zdołali ich zdobyć łącznie najwyżej 75. Najwyższym miejscem Polaka w tym sezonie była 11. pozycja, wywalczona przez Kamila Stocha w Innsbrucku, a także Aleksandra Zniszczoła w Zakopanem (punkty zdobywa w każdym konkursie 30 zawodników). Jest to o tyle zaskakujące, że jeszcze w zeszłym sezonie Piotr Żyła obronił w Planicy tytuł mistrza świata na normalnej skoczni, a Dawid Kubacki, gdyby nie odpuścił ostatnich konkursów z powodu poważnych problemów zdrowotnych żony, prawdopodobnie stanąłby na podium klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.


Piotr Żyła ze złotym medalem Mistrzostw Świata w Planicy w 2023

Jaki jest więc powód takiego osłabienia reprezentantów Polski? Cóż, jeśli spojrzymy na wiek liderów naszej kadry, jest wyraźnie wyższy niż w innych składach. Od lat podstawę kadry stanowią Kamil Stoch (rocznik 1987), Piotr Żyła (1987) oraz Dawid Kubacki (1990). Dla porównania do liderów pozostałych kadr zaliczają się Austriacy Stefan Kraft (1993) czy Jan Hoerl (1998), Japończyk Ryoyu Kobayashi (1996), zwycięzca ostatniego Turnieju Czterech Skoczni, Słoweńcy Anze Lanisek (1996) i Timi Zajc (2000), Niemcy Karl Geiger (1993) i Andreas Wellinger (1995) czy Norwegowie Halvor Egner Granerud (1996) i Marius Lindvik (1998). Oczywiście zdarzają się też starsi, jak Manuel Fettner z Austrii (rocznik 1985) ale są to pojedyncze przypadki, w dodatku w perspektywie są młodsi następcy. Jeśli chodzi chociażby o Austrię, stałym punktem tej kadry jest 21-letni Daniel Tschofenig, a niedawno zadebiutował w Pucharze Świata 18-letni Stephan Embacher, który w swoim pierwszym konkursie zajął dobre jak na debiutanta 13. miejsce. Jeśli chodzi o Polskę, najmłodszym członkiem kadry A jest urodzony w 1999 roku Paweł Wąsek. Jest najmłodszy, ale też jest jednym z najsłabszym. Jeśli porównamy jego osiągnięcia z jego rówieśnikami, widać różnicę, zwłaszcza w porównaniu ze Słoweńcami Domenem Prevcem, który już od ponad ośmiu lat startuje regularnie w Pucharze Świata, a największe sukcesy osiągał jako 17-latek oraz jego kolegą z kadry Lovro Kosem, który pomimo iż przez dwa weekendy nie startował, jest sklasyfikowany w ogólnym zestawieniu Pucharu Świata znaczne wyżej niz Wąsek, i cztery razy w tym sezonie otarł się o podium, zajmując 4. miejsce. Do niedawna Wąska w klasyfikacji generalnej z rówieśników wyprzedzał nawet Estończyk Artti Aigro. Poziom 24-letniego zawodnika oraz jego osiągnięcia pozostają bez porównania do znacznie starszych kolegów z kadry. Problem wieku liderów reprezentacji Polski oraz braku perspektyw był podkreślany wiele razy, niedawno nawet Adam Małysz wypowiadał się o młodych polskich zawodnikach w tych słowach: Jest dużo utalentowanych dzieciaków. Problem jest taki, że dochodzą do pewnej ściany i nie mogą jej przebić. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że mamy starszych zawodników. Mieliśmy m.in. Tomka Pilcha, Kacpra Juroszka czy [Klemensa] Murańkę, który był złotym dzieckiem. I wielu innych. To pokazuje, że nie możemy robić gwiazdy z młodej osoby z wielkim talentem, żeby ona to czuła na samym początku. Ona musi się normalnie rozwijać, tak jak i każdy inny sportowiec. Niestety na razie nie widać postępów w kształceniu polskiej młodzieży w skokach narciarskich.



To jest właśnie duży problem reprezentacji Polski. Od lat nie widać perspektywy zastąpienia już bardzo doświadczonych liderów kadry młodymi zdolnymi zawodnikami. Co prawda w sezonie 2018/19 dobrze spisywał się mistrz świata juniorów z 2014 roku, Jakub Wolny, jednak z czasem zaczął skakać coraz słabiej i przez cały sezon 2022/2023 pomimo 16 prób nie zdobył ani jednego punktu w Pucharze Świata, a ma już 28 lat i coraz mniej szans na rozwój. Podobnie sytuacja ma się z 29-letnimi Klemensem Murańką i Aleksandrem Zniszczołem - “młodą” częścią naszej reprezentacji. Mówi się, że mają czas. Ale ile i na co? Zniszczoł w tym sezonie raz nawet nie przebrnął kwalifikacji, a jego najlepszym rezultatem w Pucharze Świata w karierze jest pojedyncza 6. pozycja wywalczona w 2020 roku przy okrojonej z powodu koronawirusa stawce. Natomiast Murańka w ostatnich czasach osiąga sukcesy tylko w drugiej randze zawodów organizowanych przez Międzynarodową Federację Narciarską, czyli Pucharze Kontynentalnym. W zeszłym sezonie dobrze rokował 20-letni Jan Habdas, który 3 razy punktował w PŚ (w tym w dwóch konkursach rozgrywanych w bardzo kontrowersyjnych warunkach i w jednym bardzo słabo obsadzonym). Teraz jednak młody zawodnik osiąga słabe rezultaty nawet na zapleczu Pucharu Świata.


Jan Habdas był uważany za jedną z największych nadziei dla polskich skoków

Drugi problem stanowi kwestia trenera. W 2022 roku polską kadrę przejął niedoświadczony Austriak Thomas Thurnbichler, urodzony w 1989 roku, a więc młodszy zarówno od Piotra Żyła jak i Kamila Stocha i ledwie rok starszy od Dawida Kubackiego. Nowatorskie metody młodego szkoleniowca nie zawsze przypadają do gustu zawodnikom z długim stażem w Pucharze Świata. Już po pierwszym, nieudanym weekendzie sezonu Dawid Kubacki tak wypowiadał się o wizji Thomasa Thurnbichlera:  Moim zdaniem nie tędy droga. Tutaj trzeba się skupić na podstawach, na tym, co jest do zrobienia. Nie rozbijać tych skoków na milion kawałków, bo to nic nie daje. Kamil Stoch także dodał coś od siebie: Nie chcę mówić, że myśl szkoleniowa jest zła, że system jest zły, ale siadając na belce musisz mieć wewnętrzną pewność, że to, co masz zrobić, zadziała. Ja niestety nie mam tej pewności. Za dużo było zmian, za dużo kombinowania. Zawodnicy mające swoje kilku czy kilkunastoletnie przyzwyczajenia mają problem z przystosowaniem się do czegoś nowego, co powoduje nieporozumienia i nerwowość.


Problem obejmuje także kadrę B, jak okazało się podczas niedawnego Pucharu Świata w Wiśle. Jakub Wolny w głośnym wywiadzie skrytykował trenera zaplecza Davida Jiroutka m.in. w tych słowach: Staram się skakać w miarę po swojemu. Jak dostaję jakieś wskazówki od naszego trenera, to jest tylko gorzej. Dodał także: Jest trochę za dużo chaosu u nas w grupie. Ciężko jest tak samemu, na swoje czucie skakać, bo tak to sobie można skakać w FIS Cup (trzecia ranga zawodów organizowanych przez Międzynarodową Federację Narciarską - przyp. aut.). Ciężko jest się skomunikować z naszymi trenerami. Nie mówię o trenerach z kadry A, tylko z kadry B. Takie zachowanie niegdysiejszej nadziei polskich skoków spowodowało wykluczenie Jakuba Wolnego z kadry B. Jednak dzięki temu możemy zobaczyć, że także na niższym szczeblu w naszej reprezentacji nie dzieje się dobrze. Warto dodać, że David Jiroutek jest trenerem kadry B reprezentacji Polski dopiero pierwszy sezon.


Thomas Thurnbichler i David Jiroutek - trenerzy polskich skoczków

Nakreśliłam główne problemy reprezentacji Polski, ale co o nich mówią ludzie ze świata skoków? Na ten temat przeprowadzono niejeden wywiad, a ja przytoczę niektóre wypowiedzi i opinie.


Ekspert sportowy i były fizjoterapeuta polskiej kadry Rafał Kot o młodzieży:

Nie chodzi o to, że nie mamy zdolnej młodzieży. Od Słowenii, Austrii, Niemiec czy Norwegii różnimy się tym, że trudno nam szybko zastąpić liderów, gdy wkrada się u nich kryzys. Dobrym przykładem jest Daniel Tschofenig. Skorzystał z szansy od trenera Austriaków. Zaczął szaleć w PŚ. U nas co chwilę pojawiają się nagłówki: "To talent na miarę Stocha i Małysza!". Mija kilka miesięcy i nic z tego nie wynika…

Były trener Kazimierz Długopolski zapytany o to, czy awans wszystkich polskich zawodników do pierwszego konkursu Turnieju Czterech Skoczni to dobry znak:

Nie ma żadnego promyka nadziei. Nie widać, by jakaś kluczowa zmiana nastąpiła w najbliższych dniach. Turniej Czterech Skoczni można potraktować jako trening. Nie zanosi się na wielkie wyniki. Nie oczekujmy sukcesów.

Kamil Stoch po kwalifikacjach w Oberstdorfie (28.12):

Plątanie się w okolicach 30 miejsca, to nie jest top tego, co chciałbym prezentować i na co mnie stać. Popełniam mnóstwo błędów, które tak naprawdę działają jak efekt domina i po prostu później nie ma w ogóle energii w locie. Staram się robić, co mogę, ale póki co się męczę okrutnie.

Adam Małysz o problemach w kadrze B:

Oczywiście, co jest bardzo smutne, u nas w Polsce problemem zawsze jest komunikacja. [Zawodnicy] de facto nie rozmawiają, jedni albo drudzy nie wiedzą, o co się rozchodzi, a na koniec wychodzi takie wielkie bagienko, jak wyszło w Wiśle. Kuba [Wolny] tam już po prostu nie wytrzymał i wystrzelił. Nie będziemy tolerować takich rzeczy, ale z drugiej strony nie jesteśmy katem - jesteśmy po to, żeby ich wspierać i pomagać w pewnych kwestiach. Musimy jednak o nich wiedzieć. Skoro nie mamy o nich pojęcia, to jak mamy coś na nie poradzić? 

 

Podsumowując, sytuacja w polskich skokach nie przedstawia się najlepiej. Kryzys liderów, niestabilność następców, konflikt na zapleczu kadry - nie wiadomo, jak rozwiąże się ten problem. Próbując odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule, czy kryzys w polskich skokach narciarskich jest kwestią wieku liderów czy metod trenerów, należałoby odpowiedzieć, że na jego przyczynę składa się wiele aspektów. Czy uda się zażegnać skomplikowaną sytuację i czy polscy skoczkowie ponownie staną się jednymi z absolutnie najlepszych na świecie? Czas pokaże.

Comments


© The Nowodworek Times 2026 

All rights to graphics, articles and overall design of the website are reserved to The Nowodworek Times by I Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie

bottom of page